środa, 24 kwietnia

Zieloni – jak gdyby nigdy nic

fot. Darek Preiss

Dwudniowe obrady Rady Krajowej partii Zielonych, która tym razem gościła w Poznaniu, poświęcone były podsumowaniu kampanii i wynikom wyborów parlamentarnych oraz udziału partii w wyborach samorządowych 2024 roku.

Zieloni są ugrupowaniem, które poniosło porażkę w ostatnich wyborach. W porównaniu do wyborów w 2019 roku stracili około 45 tysięcy głosów. Gdyby nie dołączyła do partii rozpoznawalna publicznie Klaudia Jachira  (okręg wyborczy Warszawa Śródmieście + zagranica) to zapewne stracili by także jedno miejsce w Sejmie  (mają 3).
fot. Darek Preiss

Niestety nie wszyscy w kierownictwie partii przyjęli do wiadomości, a tym bardziej zaakceptowali przyczyny porażki wyborczej. Omawiali przyszłą kampanię jakby wszystko w partii było w porządku.

 Słaby wynik wyborczy jest między innymi konsekwencją obrania kierunku na sojusz polityczny z Platformą Obywatelską. Z partii odeszło bardzo wielu działaczy, którzy przed 2019 rokiem ją tworzyli.  Zwłaszcza działacze z miast mniejszych oraz ci, którzy w partii byli wyłącznie dla idei.
Zwyciężyło myślenie “co się partii opłaca (a właściwie ich liderom). Związek z PO, to mariaż kontrowersyjny w było nie było ideowo zasadniczej sferze funkcjonowania partii, czyli ekologii i ochronie środowiska.
fot. Darek Preiss

Związek z partią, było nie było,  na bakier z ekologią, a poprzez rządy w wielu miastach prezydentów należących do PO, wręcz bardzo źle ustosunkowanych do eko i zwalczających wszelkie organizacje sfery ekologii i przyrody (w Poznaniu Jacek Jaśkowiak, a jak mówią Wrocławianie Jacek Sutryk jest jeszcze gorszy) dał partii 3 miejsca w obecnym parlamencie i około milion złotych dotacji.

I miejsca na listach wyborczych do sejmu kolejnej kadencji (z tym, ze liderzy Zielonych dostali jedynki, dwójki, czwórki na listach, a szarzyzna 13, 17, 19, absolutnie “nie biorące”). Zgodnie z niedemokratyczna regułą PO liderzy dostali limity wydatków w kampanii wyborczej wielokrotnie wyższe niż średni szczebel partyjny.
 
Zieloni wdepnęli w buty “rasowej” partii i dobrze im tak. Obrady Rady Krajowej potwierdziły obecne status quo. W styczniu 2024 roku odbędzie się kongres Zielonych i tam może dojdzie do jakichkolwiek zmian. Ale niekoniecznie. W partii rządzi opcja na PO (Koalicję Obywatelską).
 
5 listopada w południe, na placu Wolności w Poznaniu odbyła się konferencja prasowa Rady Naczelnej. Liderzy partii pozwolili otworzyć konferencję poznańskim zielonym – Michałowi Stasiakowi, przewodniczącemu koła w Poznaniu i Hannie Cichockiej, członkini koła.
fot. Darek Preiss

Dalej głos zabierali tylko posłowie elekci partii Zielonych oraz współprzewodniczący partii Przemysław Słowik.

Konferencja nic nie wniosła do postrzegania partii. Posłanka Urszula Zielińska prezentowała znane ogólniki, umiejętnie omijała tematy drażliwe – czy, na przykład,  zaakceptowaliby posłankę Urszulę Pasławską z PSL, a więc myśliwego, na ministra środowiska? Żadnych konkretów co do najbliższych działań i stanowiska partii w ważnych kwestiach.
 
wr

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *