czwartek, 18 kwietnia

Władza się odgradza

Zdjęcie ilustracyjne. fot. archiwum

Autorytarny styl sprawowania władzy przez Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania przekracza kolejne granice. Prezydent, który swoją kampanię wyborczą z 2010 i 2014 roku oparł na opozycji wobec swojego poprzednika i wdrapał się do władzy na plecach ruchów miejskich, dawno wszedł w buty Ryszarda Grobelnego. Posuwa się jednak coraz dalej.

Jak to zwykle bywa, okazało się, że warto z niepopularnymi decyzjami poczekać, a okoliczności same stworzą pretekst, wystarczy je wykorzystać. Tak było z dostępnością urzędu dla mieszkańca. A może to „okazja czyni złodzieja?”

Podczas pandemii koronawirusa, w Urzędzie Miasta, dotąd w najgorszych czasach grobelizmu w miarę przyjaznym mieszkańcom i otwartym, pojawiły się bramki, których przekroczenie wymagało specjalnej przepustki.

O ile w czasie pandemii miało to uzasadnienie epidemiczne, utrzymanie tych obostrzeń po oficjalnym zakończeniu stanu epidemii służy już tylko izolacji władzy od społeczeństwa. Przepustki przyznawane są oszczędnie i po uważaniu.

Więcej, proces postępuje – na przykład ostatnio kontrola dostępu (do korytarzy, nie pokoi gdzie przechowywane są informacje niejawne) pojawiła się w ekspozyturze urzędu na Grunwaldzie. Jestem przekonany, że to jeszcze nie koniec.

Zwłaszcza, że słyszałem komentarze w rodzaju: „jak dobrze się pracuje, gdy po urzędzie nie szwendają się ekolodzy i inni aktywiści”.

Straż Miejska, służba i tak nie mająca wysokich notowań ze względu na swoją małą skuteczność, została przez prezydenta Jaśkowiaka zaprzęgnięta do pracy jako firma ochroniarska, a urząd przekształcił się dwór, gdzie trzeba się dobrze postarać, by zyskać dostęp do pańskiej klamki. Analogie nasuwają się same. (Deja vu?)

Samodzierżawie Jacka Jaśkowiaka, wspartego pokorną większością w Radzie Miasta, przekracza granice do niedawna niewyobrażalne, tak jak “życie przerosło kabaret”.

Darek Preiss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *