czwartek, 18 kwietnia

Budżet błędów i wypaczeń

grafika: UMP

Tak właśnie można opisać Poznański Budżet Obywatelski w końcu 2023 roku. Tymczasem PBO nie powinien być narzędziem, które ma wyręczać urząd miasta z jego zadań (zadań własnych gminy), tylko aktywizować mieszkańców.

Jak co roku wielu mieszkańców ma ambiwalentny stosunek do wyników głosowania w PBO A.D. 2023. Znowu wygrywa trener osiedlowy i senioralny. Abstrahując od systemu (budzącemu wątpliwości) w jakim wygrywa ten projekt za 14 milionów złotych, realizowanie takiego zadania w ramach PBO to jeden z głównych problemów BO (budżetów obywatelskich). Nie tylko w Poznaniu.

Chyba nikt nie neguje idei trenera, ze wszech miar dobroczynnego dla zdrowia mieszkańców miasta. Taka działalność (jak pisze radny osiedlowy Włodzimierz Nowak) to “aktywnie spędzony czas przez Seniorów i inne grupy społeczne”. Zastrzeżenia budzi wyłącznie finansowanie projektu z PBO.

Nie wyręczać gminy

Krytycy wskazują, że działalność tak masowo oczekiwana przez mieszkańców jest zadaniem własnym gminy. A realizowanie takiego zadania, podobnie jak na przykład remonty szkół, w ramach PBO to nic innego jak łatanie swoich budżetów przez miejskie jednostki kultury, edukacji, oświaty, sportu, zieleni, infrastruktury drogowej projektami zgłaszanymi w ramach BO.

Zatem czy BO powinny być narzędziem, które ma wyręczać urząd miasta z jego zadań?  Czy nie powinien być narzędziem oddolnego i spontanicznego aktywizowania mieszkańców zarówno na etapie przygotowania projektu jak i jego realizacji przez jednostki miejskie?

Dużym minusem BO minusem jest swego rodzaju swoboda w zgłaszaniu projektów. Wszelakie projekty z różnych dziedzin trafiają do jednego worka  (oprócz zielonego BO, który na szczęście powstał w Poznaniu). Daje to chaos tematyczny i skazanie ambitnych projektów, które naprawdę aktywizują mieszkańców, na porażkę z projektami z najbardziej popularnych wśród mas dziedzin  (na przykład trener osiedlowy, koncert i tym podobne), z projektami, które są fajne dla mieszkańców,  ale przemijające, nic po sobie na lata nie zostawiają.

W głosowaniu przepadają projekty ambitne i po realizacji autentycznie aktywizujące lojalne społeczności , a często wygrywają projekty sztampowe, czasowo modne, czy obarczone efektem pozornym  (na przykład projekt „Skończmy ze smogiem”).

Dla mieszkańca, czy polityka?

Wielu aktywistów krytykuje więc, że BO jest wypaczany przez samorządy i służy do zbijania kapitału politycznego (dajemy mieszkańcom narzędzie partycypacji społecznej, bo jesteśmy demokratami) i łatania dziur w budżetach miejskich jednostek kultury, edukacji, oświaty, sportu, zieleni, środowiska, zamiast służyć mieszkańcom w sensie aktywizowania lokalnych społeczności do przeprowadzania zmian w swoim otoczeniu czy współpracy mieszkańców przy lokalnych projektach wykraczających poza standardowe projekty z katalogu zadań własnych gminy.

Głosy o ukrócenie procederu łatania dziur w budżetach gmin pojawiają się w zasadzie od samego początku BO.

Uważam (popierany przez głosy dyskutantów-radnych osiedlowych w dyskusji na forum facebook’a Radni Osiedli Miasta Poznania 2019-2023), że powinno skończyć się z PBO z projektami miękkimi jak: koncerty, festyny, pikniki, zajęcia rekreacyjne – jak na przykład wyżej wymieniony trener etc. Środki proporcjonalnie do dziś „wywalczonych” przez projekty miękkie przesunąć do inicjatyw lokalnych jak CIL-e, granty, czy do rad osiedli  (tak, właśnie w radach osiedli, we współpracy z mieszkańcami osiedli, powinno się decydować o realizowaniu projektów miękkich, dzisiaj większość rad osiedli nie prowadzi w ogóle lub robi incydentalnie aktywności w tym zakresie).

Zdaję jednak sobie sprawę, że wyżej wyrażony pogląd może być nie na rękę politykom-radnych czy władzom miasta (porównaj zbijanie kapitału politycznego powyżej) jak i dużym osiedlom, które zwykle zgarniają „śmietankę” PBO. Zatem sugeruję zmianę zasad PBO nie będącą rewolucją, a jedynie ewolucją. Tak jak było to w przypadku wprowadzenia zielonego budżetu w PBO (który zgłosiłem w ramach konsultacji Biura Prezydenta z organizacjami pozarządowymi i dyrektor Patryk Pawełczak zgodził się z tym pomysłem).

Propozycja ewolucji PBO:

Wydzielamy osobną kategorię w PBO.

PBO mógłby wówczas mieć 3 kategorie (bez zmian skali projektów czyli ogólnomiejskich i lokalnych)

  • Budżet Obywatelski – projekty miękkie
  • Budżet Obywatelski – projekty infrastrukturalne
  • Budżet Obywatelski Zielony

Każdej kategorii przypisujemy maksymalną kwotę do zagospodarowania.

Więc może wart dokonać zmian w regulaminie PBO:

  • Po pierwsze projekty miękkie jak koncerty, festyny, pikników etc. wydzielamy w osobną kategorię

budżetu obywatelskiego,  tak jak to zrobiono w przypadku zielonego budżetu obywatelskiego.

  •  Po drugie – ograniczamy wielkość PBO – eliminujemy z puli środków BO i przesuwamy z PBO tam, gdzie powinny się znaleźć: remonty, doposażanie szkół, przedszkoli, kluby osiedlowe, POSiR, Straż Miejską  (na przykład były drony),  zespoły kulturalne etc., a ich uruchomienie jest konsultowane z radami osiedli lepiej niż ma to miejsce dzisiaj.

Należy dodać, ze zastrzeżenia można mieć nie tylko do przyjętych zasad, lecz również do sposobu realizowania przez miasto projektów wybranych przez mieszkańców. Ale to już inna bajka

Najlepiej gdyby powstała specjalna ustawa dotycząca Budżetów Obywatelskich. Może wtedy, w jej duchu, choć trochę ukrócilibyśmy samowolki jakie dzieją się wokół tej instytucji. Warto jednak zaznaczyć, że BO on wielu zaprzysięgłych wrogów, z których najbardziej znany jest senator (niestety!) Zygmunt Frankiewicz, przewodniczącym senackiej Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Ale to wydaje się marzeniem ściętej głowy.

Biznes Obywatelski

Jest sporo wypaczeń w BO, również po stronie realizacyjnej projektów, chociaż wydaje się, że Poznań to w wielkiej skali jeszcze omija. Pojawiły się już pierwsze próby – firmy, które wyspecjalizowały się w BO, mają produkty dostosowane pod trendy, na przykład smart ławki, mini tężnie, i tym podobne.

Łączy je to, że są drogie, kosztowne w utrzymaniu i małej lub pozornej długiej użyteczności. W Poznaniu zauważa się projekty drogich placów zabaw z konkretnymi urządzeniami, do projektów są załączane specyfikacje i wizualizacje danego producenta. Ten sam plac zabaw wygrał BO w Szczecinie i Poznaniu.

Poważne wątpliwości wzbudza sposób pozyskiwania głosów mieszkańców przez animatorów trenera osiedlowego i senioralnego, to jest Fundację AWF, która zbudowała „maszynę” do wygrywania w PBO – wykorzystując swoje środki własne do organizacji festynów, na których pełną parą agitują uczestników na rzecz głosowania w PBO na trenera.

W poprzednich latach środki własne pochodziły wręcz z przychodów z realizacji uprzednich wygranych w PBO.  To porównać można do klientelizmu w polityce czy samorządach lub nawet do quasi „korupcji politycznej”. Warto rozważyć usuniecie ewidentnego uchybienia w przebiegu PBO.

Garść uwag na marginesie

W obecnej formule PBO nie ma miejsca na debatę, na rozmowę, która konsoliduje mieszkańców, pomaga wypracować wspólne rozwiązanie i zwiększa poczucie obywatelskości wśród wyborców. Jeden gość,  może dwóch i tym podobne, pisze projekt według swojego wizji i zgłasza go. A powinny być spotkania mieszkańców w ramach rad osiedli dla programów lokalnych i ogólne mieszkańców miasta dla projektów ogólnomiejskich, na których – „korzystając z merytorycznego wsparcia urzędników – określają oni swoje potrzeby, a następnie przekształcają je w konkretne projekty do realizacji”. Te zaś podlegają ocenie zgromadzonych.

To mieszkańcy powinni decydować, o czym będzie mowa na tym spotkaniu, by poczuli, że to oni rozstrzygają o rozwiązaniach. By nie mieli wrażenia, że są podporządkowani woli urzędników, jak to najczęściej mieszkańcy wszędzie odczuwają dzisiaj.

W związku z zagrożeniami jakie niesie dla mieszkańców miasta kryzys klimatyczny oraz zobowiązaniami miasta z tytułu przystawienia do sojuszu miast mających w agendzie ograniczanie emisji gazów cieplarnianych (miasta są potężnymi imitatorami, a dyrektywa unijna i tak zobowiązuje kraje do osiągnięcia neutralności klimatycznej i to w niewiele lat – a Poznań śpi) ) oraz przyjętych przez miasto programów adaptacji miasta do zmian klimatycznych warto by a priori dać projektom w tej materii fora, albo utworzyć całkowicie nową kategorie projektów (nie każdy projekt dotyczący zieleni lokalnej jest ze sfery mitygacji czy adaptacji do zmian klimatycznych!). Kwestia do rozważenia.

Wiesław Rygielski

 Komisja Dialogu Obywatelskiego ds. środowiska

Wiceprzewodniczący Rady Osiedla Morasko-Radojewo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *