środa, 24 kwietnia

Topnieje, czy nie?

fot. Pixabay

Pomimo najwyższego wzrostu temperatury na świecie i coraz szybszego topnienia lodu, w arktycznej Europie wciąż istnieją małe lodowce1, które opierają się ociepleniu klimatu, a nawet rosną. To zaskakujące
zachowanie lodu udokumentował polski glacjolog dr Jakub Małecki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autor bloga
GlacjoBLOGia, współautor książki „Początek końca? Rozmowy o lodzie i zmianie klimatu” oraz redaktor portalu Nauka o Klimacie.

Wyniki badań ukazały się 31 maja 2022 roku w czasopiśmie
glacjologicznym Międzynarodowej Unii Geofizycznej The Cryosphere
.

Według wcześniejszych badań, Europejski sektor Arktyki (Morze Barentsa i okoliczne archipelagi) to obszar, gdzie temperatura powietrza rośnie najszybciej na świecie, w niektórych miejscach nawet o 12 stopnie
Celsjusza na dekadę. Morze Barentsa ulega „atlantyfikacji”, czyli z polarnego staje się „umiarkowanym”
, a jej przejawami są szybki wzrost temperatury wody, zanik zimowej kry i zmiany w ekosystemach.

Archipelagi wchodzące w skład arktycznej Europy to Svalbard (Norwegia), Nowa Ziemia (Rosja) i Ziemia Franciszka Józefa (Rosja). Wszystkie trzy grupy wysp na większości swoich powierzchni pokryte dziesiątkami tysięcy kilometrów kwadratowych lodu o grubości dochodzącej do kilkuset metrów.

W omawianym artykule przeanalizowano zachowanie próby kilkuset małych lodowców górskich rozsianych wokół Morza Barentsa dla okresu 20112017. Lodowce górskie są bardzo wrażliwe na zmianę klimatu, ponieważ są stosunkowo małe i cienkie oraz mają względnie niewielką rozciągłość
pionową (różnicę między wysokościami n.p.m. dolnej i górnej krawędzi). Ewolucją lodowców górskich steruje przede wszystkim klimat, dzięki czemu ich obserwacje mogą dostarczyć też pośrednio informacji o jego stanie.

W okresie badań większość analizowanych lodowców szybko traciła masę. Uogólniając wyniki, każdy metr kwadratowy badanych lodowców na Svalbardzie „chudł” rocznie o 0,58 metra grubości tracąc przy tym 510 kg masy, o ponad metr grubości i 930 kg masy na Nowej Ziemi i o 0,25 metra i 230 kg masy na Ziemi Franciszka Józefa. Porównanie tych wartości z wcześniej publikowanymi badaniami wskazuje, że topnienie małych lodowców jest znacznie szybsze niż lodowców dużych.

Największe straty lodu zaobserwowano m.in. wzdłuż zachodniego wybrzeża Spitsbergenu (największej wyspy Svalbardu) oraz w południowej/środkowej części Nowej Ziemi. Tamtejsze lodowce górskie traciły typowo 34 metry grubości rocznie przy ich dolnych krawędziach. Co gorsze, straty grubości
notowano także w ich najwyższych partiach, tj. w strefach, w których rok po roku powinien gromadzić się śnieg. Najprawdopodobniej oznacza to, że wiele lodowców prędzej czy później wytopi się całkowicie, nawet gdyby już jutro zatrzymało się ocieplenie klimatu. Niektóre grupy badanych lodowców mogą zniknąć z map nawet w okolicy połowy XXI wieku, tj. już za około 30 lat, a inne za 50 100 lat.

Największym zaskoczeniem okazały się północne krańce Svalbardu, gdzie małe lodowce gromadziły więcej masy, niż traciły i w efekcie rosły. Niespodziankę potęgują drastyczne ocieplenie klimatu w tym regionie oraz dotychczasowe badania glacjologiczne, które generalnie dokumentowały szybkie straty masy małych lodowców Svalbardu. Przyczyna anomalii północnego Spitsbergenu jest póki co niejasna, ale paradoksalnie może mieć związek z ociepleniem. Postawiono hipotezę, że wpływ na nią
może mieć zanik kry lodu morskiego na północ od Spitsbergenu, który odsłaniając otwartą wodę wzmaga jej parowanie i, być może, lokalne opady śniegu. Nie należy jednak liczyć, że podobny mechanizm uchroni lód europejskiej Arktyki w przyszłości. Praktyka pokazuje, że tego typu anomalie stosunkowo krótkotrwałe i ograniczone przestrzennie.

Ogólnie rzecz ujmując stan lodowców górskich w arktycznej Europie jest bardzo zły. Po tysiącach lat życie wielu z nich dobiegnie końca w nadchodzących kilku dekadach, ale od tego ogólnego trendu jest wyjątek związany z pozytywną anomalią północnego Spitsbergenu. Arktyczne czapy lodowe (lodowe kopuły o średnicy nawet setek kilometrów), które są potężniejsze od lodowców górskich, mają większe możliwości gromadzenia zimowego śniegu, dzięki czemu część z nich pozostaje we względnej
równowadze z obecnym klimatem, na co wskazują wcześniejsze prace naukowe. Omawiane tutaj badania są jednak pierwszymi dokumentującymi dobrą kondycję małych i delikatnych lodowców górskich, przynajmniej w europejskiej części Arktyki. Zaprezentowane wyniki ilustrują również jak
skomplikowane, nieoczywiste, zaskakujące i zróżnicowane mogą być efekty zmiany klimatu.


dr Jakub Małecki, Wydział Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM w Poznaniu, malecki.jk@gmail.com, tel. 601257300 (SMS). Więcej informacji na
GlacjoBLOGii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *