Podzwonne dla roweru miejskiego

fot. ZTM

Z końcem listopada przeminie pewna epoka. Zakończy się ostatni sezon Poznańskiego Roweru Miejskiego. Miasto uważa, że ten kosztowny dla magistratu program przestał być potrzebny. Nie wszyscy są tego zdania.

Diagnoza miasta jest taka: rower miejski spełnił swoje zadanie i powinien odejść. Był ważnym impulsem dla rozwoju ruchu rowerowego, jednakże z jednej strony koszty systemu rosły, z drugiej przestał być potrzebny.

Jeszcze do niedawno nic nie zapowiadało zmierzchu systemu – przeciwnie, operator, przy wsparciu finansowym miasta, inwestował w rowery i systemy nowej generacji. Tymczasem liczba wypożyczeń zaczęła spadać.

Hulajnoga zjadła rower?

Według miejskich danych trend spadkowy rozpoczął się w 2019 roku. W rekordowym 2018 wypożyczono miejski rower milion 700 tysięcy razy. W następnym, 2019 – już tylko niewiele ponad milion. W kolejnych: 528 tysięcy z 2020 i 320 tysięcy w 2021. W roku mijającym, na chwilę przed końcem sezonu były 284 tysiące wypożyczeń.

Magistrat zinterpretował to w taki oto sposób: użytkownicy przyzwyczajeni, między innymi dzięki Poznańskiemu Rowerowi Miejskiemu, do korzystania z jednośladów, pokupili własne, prywatne welocypedy i nie ma potrzeby dłużej utrzymywać systemu, który funkcjonował 11 sezonów, dodajmy, coraz dłuższych.

Z pewnością na ten wynik ma wpływ wysyp hulajnóg elektrycznych prywatnych operatorów, także pandemia dołożyła tu swoje zawirowanie, trudne do jednoznacznej oceny.

W roku mijającym miasto dofinansowało system roweru miejskiego kwotą siedmiu milionów złotych. Oznacza to, że do każdego z nieco ponad 1800 bicykli podatnik dołożył cztery tysiące złotych.

Jednocześnie na miejską infrastrukturę rowerową miasto wydało w kończącym się roku osiem milionów złotych. Od przyszłego na ten cel zostaną przekierowane środki dotąd dofinansowujące rower miejski. Miasto szacuje, że w sumie na infrastrukturę rowerową wyda w przyszłym roku 14 milionów.

Zapowiada też kilka ważnych inwestycji w Miejskim Programie Rowerowym: budowa dróg wzdłuż Solnej – fragment północnej obwodnicy rowerowej miasta, która połączy północną część Poznania ze Starym Miastem i Wartostradą. W przyszłym roku rozpocznie się też, z ważniejszych inwestycji, budowa drogi rowerowej wzdłuż Dmowskiego w stronę centrum i projektowanie drogi wzdłuż PST w rejonie Parku Wodziczki.

Pozostały po rowerze majątek pójdzie pod młotek, to pewne. Więcej emocji budzi wykorzystanie przestrzeni po stacjach Poznańskiego Roweru Miejskiego. Tu zdania są podzielone a decyzje jeszcze nie zapadły. Są pomysły, by przestrzeń tę włączyć do infrastruktury rowerowej, ale nie brakuje i głosów domagających się cofnięcia historii i przeznaczenia tych miejsc pod … parkingi dla samochodów.

Co z turystami?

Niewątpliwie, takie przesunięcie środków poważnie wzmocni Miejski Program Rowerowy. Pojawia się natomiast pytanie, czy system wypożyczalni rowerów nie mógłby istnieć bez finansowego zaangażowania miasta? W końcu operatorzy hulajnóg dobrze sobie radzą.

No i czy systemu nie zamyka się co najmniej przedwcześnie?

Zapowiadane jako substytut schodzącego ze sceny systemu, rowery elektryczne niewiele dadzą – będzie ich mało i będą drogie. W ten sposób odwiedzający Poznań (nie każdy ma możliwość podróżowania z własnym jednośladem) będą skazani na komunikację publiczną, zwłaszcza w „epoce” strukturalnych remontów mało wydolną i nie wszędzie docierającą. Albo na samochód.

Darek Preiss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *