Horror na pasach ma się dobrze

Fot. D. Preiss

Wreszcie ujrzał światło dzienne, przede wszystkim pod naciskiem społeczników, raport Ministerstwa Infrastruktury pod tytułem „Badania zachowań pieszych i relacji pieszy-kierowca, wrzesień-grudzień 2018”, choć od jego opracowania minęło kilka miesięcy. Lektura dokumentu  napawa głębokim pesymizmem.

Okazuje się, że niezmiennie największym grzechem kierowców i zagrożeniem dla pieszych jest nadmierna prędkość: na odcinku 100 metrów przed przejściem dozwoloną prędkość przekracza aż 90 procent kierowców! W terenie niezabudowanym (dopuszczalne 70 na godzinę) i 85 procent kierowców w terenie zabudowanym (dopuszczalne 50).

W raporcie czytamy też, z jaką prędkością kierowcy jadą tak blisko przejścia, że na jakąkolwiek reakcję jest za późno – 10 metrów. Aż 40 procent kierowców w terenie zabudowanym przekracza w takich warunkach prędkość, a poza miastami – aż 68 procent.

Z badań wynika, że piesi zachowują się na przejściach przepisowo. Tylko 8 procent przechodziło w miejscach niedozwolonych, przy czym okazywało się, że chodzi o wąskie drogi osiedlowe po których pojazdy poruszają się wolno.

7 procent pieszych przechodziło na czerwonym świetle, przy czym głównie wtedy, gdy nie jechał żaden samochód, a oczekiwanie na zielone przedłużało się.

Tak zwane wtargnięcia, które są główną kością niezgody w debacie o tym, czy dać pierwszeństwo pieszym wchodzącym na przejście to było tylko 0,43 procent czyli 26 osób. Z tej liczby tylko dwie były w wieku 60 lat i więcej, które to osoby stanowią ponad połowę zabitych na polskich drogach.

Czyny przeczą słowom

Co ciekawe, ankietowani kierowcy popierają surowsze egzekwowanie przepisu nakazującemu zwolnić przed przejściem dla pieszych. Deklarują też, że widzą konieczność ustępowania pieszemu, także oczekującemu na przejście przy krawężniku. W praktyce jednak nagminnie przekraczają prędkość, o czym wyżej.

Krew w żyłach mrozi inne odkrycie badaczy – w ciągu ostatnich trzech lat skala przekraczania prędkości na zebrach drastycznie wzrosła, stała się zachowaniem już nie powszechnym, a dominującym.

Coraz więcej pieszych (wzrost z 15 do 53 procent) uważa natomiast, że zbyt długo czekają na zielone światło. Są też ostrożniejsi – zwracają uwagę na parkujące samochody zasłaniające widoczność, co jest plagą w miastach. Powszechne wśród pieszych jest przekonanie, że kierowcy nie ustępują im pierwszeństwa na przejściach.

Nie denerwować kierowców

Autorzy raportu rekomendują trzy rodzaje działań, które mogłyby, ich zdaniem, poprawić sytuację:

Pierwsze to unikanie sytuowania przejść na drogach o prędkości dopuszczalnej ponad 50 kmilometrów na godzinę, a w razie konieczności wyposażania ich w sygnalizację świetlną. Trudno nie dostrzec, że propozycja ta nosi znamiona kapitulanctwa przed lekceważącymi przepisy – jest to próba uniknięcia zagrożeń bez zmiany zachowań kierowców.

Nie trzeba wielkiej wyobraźni by zauważyć, że przynajmniej niektórzy piesi, nie mogąc znaleźć przejścia w rozsądnej odległości, zaryzykują przekroczenie jezdni w miejscu niedozwolonym. Podobnie, podejmą ryzyko przechodzenia na czerwonym, gdy zbyt długo będą czekać na zielone, a takie programowanie sygnalizacji jest normą na drogach o dużym natężeniu ruchu aut.

Drugim pomysłem autorów raportu jest zintensyfikowanie akcji edukacyjnej, uświadamiającej kierowcom i pieszym z tym, jak prędkość jazdy samochodu wpływa na konsekwencje potrąceń. Cóż, to wszystko już było i praktycznych efektów raczej nie widać, co najwyżej puste deklaracje – jak wyżej.

Dopiero trzecia z rekomendacji ma cokolwiek wspólnego z egzekwowaniem obowiązującego prawa: szersze niż dotąd stosowanie fizycznych ograniczeń prędkości, czyli przebudowy ulic, wyposażając je na przykład w spowalniacze i zwiększenie dozoru, przez co pośrednio przyznają, że kontrole prędkości są w Polsce wysoce niedostateczne. Dodajmy, że postulaty te dotyczą przede wszystkim  obszarów zabudowanych.

Co robić, taka kultura..

W raporcie nie wyczytamy nic o potrzebie zmiany prawa, w tym przyjęcia zasady, że pieszy ma na przejściu zawsze pierwszeństwo, nie tylko, jak już na nim jest, ale także wtedy, gdy zamierza wejść na pasy. Oznacza to, że pieszy może czekać w nieskończoność, albo, gdy nikt się nie zatrzyma, wejść na pasy na własne ryzyko licząc na refleks kierowcy.

Postulat ten zgłaszany jest ostatnio regularnie, i regularnie odrzucany przez urzędników, jako.. zwiększający zagrożenie dla pieszych, co jest absurdem.

Przeciwko uprzywilejowaniu pieszych na pasach są między innymi: parlamentarzyści, Ministerstwo Administracji i Spraw Wewnętrznych, a nawet.. policja.

Warto przypomnieć, że wiceminister Rafał Weber (ten sam, który zatwierdził raport do publikacji) niechęć do przyjęcia powyższej normy prawnej uzasadniał „uwarunkowaniem kulturowym”. Cóż, wypada cieszyć się, że normą kulturową w Polsce nie jest ludożerstwo, wendetta, czy mord rytualny.

Darek Preiss

Badania, wykonane przez Instytut Transportu Samochodowego, przeprowadzono na próbie 32 tysięcy kierowców i 7 tysięcy pieszych, między innymi w Wielkopolsce (a także w mazowieckim, śląskim i łódzkim). Wcześniej pilotażowe badanie przeprowadzono w 2015 roku, stąd możliwość porównania danych.

Badania zachowań pieszych i relacji pieszy-kierowca, wrzesień-grudzień 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *