Wojna nie zaczęła się wczoraj
Tym, którzy czują się zaskoczeni najazdem Putina na Ukrainę czy wreszcie kolejnymi lokalnymi wojenkami Trumpa pragnę przypomnieć, że czas wojen po zakończeniu tej zimnej biegnie od rozpadu Jugosławii.
Pisałem o tym dawno temu w tekście „Igraszki z diabłem”. Wtedy chodziło mi o najazd Serbii na sąsiednie republiki.
Wówczas to po raz pierwszy społeczność międzynarodowa – z oporami – uznała zmianę granic w Europie siłą. Była to wprawdzie wojna domowa zakończona dzięki opornej interwencji z zewnątrz, ale nie to było najważniejsze: wiosna ludów i koniec historii nie trwały długo.
Następnie był Kuwejt, ataki terrorystyczne z 11 września, które pociągnęły za sobą nieproporcjonalne i nieudolne interwencje na Bliskim Wchodzie, z udziałem państw NATO (jeszcze pod hasłem zaprowadzania d...

