czwartek, 18 kwietnia

Cud nad Wartą!

Mosina – kompilacja. grafika: archiwum WR

7 lutego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało SMS-y do mieszkańców powiatu poznańskiego z ostrzeżeniem o wyjątkowo wysokim stężeniu zanieczyszczeń powietrza. Na rządowej stacji pomiarowej w Mosinie padł rekord tej zimy: 530% normy dobowej pyłów PM10, … polskiej, a polska jest niższa od rekomendacji WHO. Wg WHO byłoby 600%.

A cud? – miejski portal Atmosfera dla Poznania informował, że 7, 8 i 9 jakość powietrza będzie dobra. I dopiero 9 lutego napisał, że stężenie lekko przekroczy poziom polskiej normy dobowej 50µg/m³ : “Jakość powietrza dobra, można przebywać na zewnątrz i zażywać aktywności fizycznej.” A więc żyć nie umierać, cudowna, słoneczna pogoda, istny czysty raj … w otoczeniu brudnych miast powiatu.

Tylko ogólnie przyjęty dla świata wskaźnik “Air Quality Index” burzy tę idyllę. 9 lutego o godz. 6.00 nawet na podstawie oficjalnych polskich odczytów stężenia zanieczyszczeń powietrza, w tym znacznie groźniejszego – a nie analizowanego przez portal “Atmosfera dla Poznania” – pyłu PM 2,5 mamy złe powietrze. Wg USAQ index “PM2.5 concentration in Poznan is currently 3.2 times the WHO annual air quality guideline value”. 3,2x wyższa niż rekomendacje WHO! A pomiędzy 1 a 3 w nocy jakość powietrza była jeszcze ca. 30% gorsza.

Portal AQ Air radzi mieszkańcom Poznania pozamykać okna, aby uniknąć brudnego powietrza, a grupom czułym na jakość powietrza zredukować pobyt na dworze.

Różnice – wieczór 7 II 2023. grafika: archiwum WR

Różnice w ocenie jakości powietrza widać porównując niskie wartości na “Atmosfera dla Poznania” z danymi ze stacji monitoringu GIOŚ, a zwłaszcza miedzynarodowymi bazami danych pomiarowych. “Niskie” wartości stężeń biją w nieświadomych złej jakości powietrza mieszkańców Poznania, są na rękę władzom miasta. “Dbający” o nasze zdrowie Urząd Miasta Poznania zaoszczędził na nie zwolnieniu mieszkańców z opłaty za przejazd środkami lokalnego transportu zbiorowego. Czy takiego zainteresowania naszym zdrowiem oczekujemy od władz Poznani?

W swojej niefrasobliwości i uspokojeniu danymi nie adekwatnemu do jakości powietrza z “Atmosfera dla Poznania” urząd nawet nie wprowadził “zakazu stosowania źródeł ciepła wykorzystujących paliwa stałe”.

Skąd takie rozbieżności w ocenie stanu atmosfery w Poznaniu?

  1. W mieście jest czynna tylko jedna automatyczna referencyjna (rządowa) stacja pomiarowa – na ul. Szwajcarskiej. Tu nie ma nagromadzenia starych domków jednorodzinnych (z kopciuchami), w otoczeniu jest kompleks leśny nad Maltą (filtrujący powietrze, które w panującym nad Polską potężnym wyżu barycznym “Elizabeth” jest mało mobilne, przy powierzchni ziemi jest bezwietrznie). Jakie jest wiec odniesienie pomiarów w tej stacji do tła całego miasta? Do zwykle silniej zanieczyszczonych Górczyna, Świerczewa, Wildy, starego miasta?
  2. Polska norma dla pyłów PM10 i PM2,5 jest zaniżona w stosunku do przyjętych w krajach rozwiniętych. W świecie posługują się indeksem Air Quality Index, a nie jedynie wskaźnikiem zapylenia PM 10 jak czyni to “Atmosfera dla Poznania”. AQI uwzględnia inne składniki smogu, które są ważniejsze niż wskaźnik stężenia pyłu PM10. I tak Polska nie ma normy 24 godzinnej na pył PM2,5 a rekomendacja WHO jest: 15µg/m³. Polska norma godzinowa na PM10 jest 50µg/m³, WHO zaś 45µg/m³.
  3. Zarówno stacja pomiarowa w Poznaniu na ul. Szwajcarskiej jak i w Mosinie nie ma systemu automatycznego pomiaru stężeń PM 2,25. A ta frakcja pyłu zawieszonego w atmosferze (znacznie bardziej szkodliwa dla człowieka) jest zwykle znacznie bardziej obecna w powietrza, a wiec daje gorszą jego jakość. Z kolei roczna norma wg WHO jest 4 krotnie niższa niż polska. Gdyby uwzględniać w ocenie jakości powietrza także wartość stężenia pyłów PM 2,5 nasze powietrze było by znacząco jeszcze gorsze. Nie wspominając o uwzględnianiu aerozoli benzo(a)pirenu, w emisji do atmosfery którego Polska jest mistrzem Unii, i którego normę roczną rok w rok Poznań przekracza o ponad 200%!

Tak na marginesie: polskie opisowe określanie jakości powietrza to trik polskich władz. Skala jakiej używamy w Polsce jest dużo bardziej „liberalna” niż w UE. Cóż, jest to na rękę władzom centralnym i samorządowym – lepiej mówić, ze jest lepiej niż źle. I tak u nas powietrze “Dobre” to wg WHO “Umiarkowane”, nasze “Umiarkowane” to wg Europejskiego Indeksu Jakości Powietrza “Złe”, nasze “Złe” to w Unii już Armagedon – „Bardzo złe”.

I tak tajemnica cudu nad Wartą wyjaśniła się.

Wiesław Rygielski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *