czwartek, 18 kwietnia

Ach, co to był za koncert

fot. K. Fabiański

Zorganizowany w Jeżyckim Centrum Kultury, koncert walentynkowy Kochaj Mnie Częściej nawiązywał do jazzowego okresu 20 lecia międzywojennego. Zabrzmiały m.in. kompozycje Henryka Warsa, Bronisława Kapera ze znakomitymi tekstami Mariana Hemara. Andrzeja Własta, Konrada Toma, Emanuela Schlechgtera i Georgea Gershwina.


W Polsce, ale też w innych krajach europejskich jazz oznaczał się ni mniej ni więcej muzykę taneczną pochodzenia amerykańskiego, graną głównie w nocnych lokalach przez orkiestry lub mniejsze zespoły, w których składzie znajdowały się saksofony i perkusja.

Koncert Kochaj Mnie Częściej to była sentymentalna, ale też bardzo energetyczna i stylowa podróż w czasie. W okresie 20 lecia międzywojennego utwory te odznaczały się osobliwa uniwersalnością Budziły wzruszenie w sercach dam z towarzystwa, jak i przysłowiowych szwaczek z przedmieścia.

Wykonywano je w salach eleganckich lokali jak i w podmiejskich tancbudach, rozbrzmiewały w salach kinowych i na pokładach statków kursujących na polskich rzekach. Do dziś uwodzą niepowtarzalną atmosferą i rytmami, których na próżno szukać we “współczesnej” muzyce.

Utwory te usłyszymy w nowoczesnych, ale nie tracących charakteru aranżacjach Michała Szóstka, który przygotował ze swoim bandem muzycznym koktajl jazzujący.

Pierwsza część koncertu to przeboje wokalne – śpiewane przez Julię Gąskę i Piotra Kuhna i instrumentalne – grane przez duet Jerzy Konopa, Michał Szóstek wprowadził nas w klimat jaki zdarza się na renomowanych koncertach z cyklu Era Jazzu. Chick to chick, The Man i Love, Na pierwszy znak, Rosemarys Baby, okazał się wspaniałym triumfem muzyki Krzysztofa Komedy.

Liczne edycje tytułowej kołysanki z tego filmu ukazywać się poczęły wraz z ogromna popularnością kompozycji Komedy niemal na całym świecie. Micha Szostek dobrał znakomitego muzyka by w subtelnościach jazzowej ballady zaprezentować popularne tematy stanowiące ilustracje filmowe.

Po takiej dawce ujazzowionego koncertu wykonawcy zaprezentowali polskie covery( Wakacje z blondynką wylansowane przez Macieja Kossowskiego, kompozycje poznaniaka Hubert Szymczyńskiego, Ze mną bądź i znany utwór z wielu wykonań (Józef Ledecki, Czesław Niemen i Akwareli) Pod papugami.

Druga część koncertu wprowadziła nas w światowe (Sunny, Fly me to the moim, Autumn Leavers, Sumertime, Żółte liście) i polskie ( Zacznij od Bacha,Kasztany) evergreeny.

fot. K. Fabiański

Niełatwą rolę miał recenzent dyżurny, którego rolą było omówienie występów. Skupił się tym razem tylko na śpiewającej Julii Gąski

Julia jest jakaś subtelna, tajemnicza, która skrywa doskonale wyczucie nastroju ,rozkoszowanie się melodią, dawanie radości z budowania często skomplikowanych dźwięków. Sztuka wokalna Julii oparta jest o rzetelne podstawy, sporo w niej jazzu, przebojowości standardów.

Nie siląc się na ultranowoczesność idzie tropem wrażliwej, emocjonalnej interpretacji, by wydobyć z popularnych szlagierów (kompozycje Jeffa Hebba Sunny i Gerschmina Sumertime) wartości szczególne: nastrój i brzmienie. Subtelność jej śpiewu i akustyczne nastroje fortepianu Michala Szóstka stworzyły jedno z ciekawszych wykonań jakie pojawiły się w leksykonie polskiej muzyki jazzowej.

Zostaliśmy też zaproszeni na kolejny koncert w ramach Randez Vous o 18.10 już 11 marca tego roku o 18,10 do Muzycznej Prochowni.

Obiecujemy że będziemy.

Krzysztof Wodniczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *