Hańba! Żywie Biełaruś!

Fot. Wiesław Rygielski

Tak komentowali oficjalne wyniki wyborów, w których zwycięzcą ogłosił się Aleksander Łukaszenka, uczestnicy poniedziałkowego protestu na placu Mickiewicza.

Wśród ponad setki uczestników wielu to uczący się i pracujący w Poznaniu Białorusini. Protest zorganizował Stefan Hłuszakou, Białorusin, razem ze swoją dziewczyną Ksieniją Tarasiewicz. Zrobili to znakomicie, merytorycznie i emocjonalnie.

Głos zabierało wielu Białorusinów w języku białoruskim i polskim, a także solidaryzujący się z Wolną Białorusią Polacy. Mówiono o brutalności milicji Białoruskiej, sfałszowaniu wyborów prezydenckich, fatalnej dla Białorusi dyktaturze “”Luki” Łukaszenki. Polacy zwracając się “do przyjaciół Białorusinów” wskazywali na krzyż z datami polskich buntów przeciwko dyktaturze PZPR, pomnik zabitego na Fredry studenta, potyczki i ucieczki przed ZOMO z placu Mickiewicza, przez Kaponierę i  stare ZOO. Mówiono, że walka wymaga “wytrwałości”, deklarowano poparcie i pomoc, skandowano “Solidarność”.
 
Zauważyć trzeba dobre wystąpienie radnego miejskiego Sternalskiego, który jako jedyny z 34 radnych wziął udział w solidarnościowym proteście z wielkim transparentem Victoria. Mimowolnie pojawia się pytanie gdzież to podziali się waleczni radni PO i PiS? Zawzięcie wojują ze sobą ale poczucia solidarności z naszymi wschodnimi sąsiadami to nie posiadają. Ciepła woda w kranie najbardziej im odpowiada.
 
Fot. Wiesław Rygielski

Powiewało wiele flag Białorusi i Polski, protestujący trzymali wiele transparentów. Do metalowego wiaderka wkładano datki na dalszą walkę z reżimem Łukaszenki.

 
Po godzinie protestujący pochodem przeszli na Plac Wolności, gdzie miała miejsce końcowa część protestu. Tu dobiła cześć protestu w obronie Margot i protest poparcia dla Wolnej Białorusi rozrósł się do kilkuset osób. Wspaniale przemawiali parlamentarzyści Kasia Kretkowska i niezawodny w takich sytuacjach Franek Starczewski.
A wtedy pogoda zapłakała nad Białorusią i ulewa rozwiązała manifestację.
Wiesław Rygielski
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.