piątek, 5 grudnia

Życie w powojennym Poznaniu

 

fot. Ramona

Do 29 marca 2026 roku w poznańskiej galerii Śluza można oglądać wystawę zatytułowaną „Życie w powojennym Poznaniu”. To opowieść o codzienności mieszkańców miasta, które w lutym 1945 roku – po ciężkich walkach o Cytadelę – wreszcie zostało wyzwolone spod niemieckiej okupacji. Kuratorkami ekspozycji są Anna Pikuła, Magdalena Popławska i Olga Tarczyńska-Polus. Wstęp wolny.

Ruiny i brak dachu nad głową

Poznań, choć odzyskany, stał się miastem ruin. Zniszczeniu uległo 55 procent kamienic, a kolejne 20 procent mieszkań nie nadawało się do życia. Wielu ludzi, którzy po latach hitlerowskiej okupacji wracało do swych dawnych domów, zastawało zgliszcza i wypalone mury. Drzwi i zamki były zniszczone, dlatego ludzie nie czuli się bezpiecznie, zajmując „na dziko” puste lokale. Po zdobyciu wolnego mieszkania, pozostawało się modlić, by do drzwi nie zapukał prawowity właściciel! Dochodziło wówczas do walk o mieszkania. Tak zwany kwaterunek, uprawomocniał bowiem dzikich lokatorów. Z braku mieszkań zmuszał też aby właściciele dużych lub nawet normalnych mieszkań, mieli odgórnie przez władze wyznaczonych współlokatorów. Często jedna rodzina, gnieździła się w jednym pokoju, a kuchnia była wspólna dla kilku obcych familii.

 Brakowało wszystkiego – od wody i żywności po opał

W piecach lądowały porąbane meble, a nawet książki. Ludzie topili śnieg, by mieć wodę do picia, a wybite szyby zasłaniali czymkolwiek. Znajdowali też w zajmowanych mieszkaniach granaty lub broń po hitlerowcach. W marcu 1945 roku, powstał Komitet Pomocy Społecznej, który dzięki wsparciu okolicznych wsi gotował i rozdawał za darmo Poznaniakom –  5 tysięcy obiadów dziennie.

Codzienność pod okiem „wyzwolicieli”

Radość z zakończenia okupacji hitlerowskiej szybko ustąpiła rozczarowaniu. Armia Czerwona, witana początkowo z wdzięcznością, wkrótce zaczęła zachowywać się jak okupant – szerzyły się rabunki, przemoc i brutalne gwałty na kobietach i dziewczynkach.  Kobiety często musiały się ukrywać.

Mimo ogromnej biedy, poznaniacy wykazywali się pomysłowością i determinacją. Odzież szyto z zasłon – sukienki, koców – kurtki czy wojskowych płaszczy, a żywność z trudem zdobywano na również wyniszczonej wsi. W Poznaniu pozostały magazyny pełne żywności po Niemcach, jednak na nich położyła łapę Armia Czerwona…

W pewnym momencie gruchnęła wieść, że w rzeźni na Garbarach, przejętej przez Sowietów, można za zegarek kupić pół świni. Jednocześnie z ust do ust podawano przestrogę, że czerwonoarmiejcy czyhają na nabywców mięsa za rogiem i grożąc bronią – odbierają kupione tusze. Zachować świnię udawało się nielicznym, którzy dobrze znali teren rzeźni i uciekali tylną bramą. Wielką ulgą stały się dary UNRRA, przysyłane z USA: żołnierskie racje żywnościowe, używana odzież, czekolada, kawa czy środki medyczne.

Budząca się edukacja

Ekspozycja pokazuje też dramatyczną sytuację młodzieży, która po wojnie musiała nadrobić lata okupacyjnej przerwy w nauce. Niemcy zniszczyli szkoły, więc uczniowie początkowo siedzieli na ogrodowych krzesłach, ucząc się często bez podręczników. Brakowało nauczycieli. Gimnazja i licea działały w trybie przyspieszonym, aby jak najszybciej umożliwić młodym nadrobienie edukacji. Do szkół chodzili dorośli razem z dziećmi i młodzieżą. Czteroletnie gimnazjum – dla dorosłych trwało 2 lata i kończyło się tzw. małą maturą. Dwuletnie liceum, robiono przez rok. Mimo to, jak wspominali powojenni nauczyciele, nigdy potem nie spotkali tak spragnionych wiedzy uczniów, którzy mimo niedożywienia przykładali się do nauki.

Na wystawie można posłuchać relacji Poznanianek, które w dzieciństwie przeżyły te czasy. Na specjalnych stanowiskach odsłuchowych – przygotowanych we współpracy z Archiwum Historii Mówionej Fundacji KARTA – seniorki wspominają biedę, głód i pierwsze powojenne lata nauki w zrujnowanym mieście. Opowiadają też o tym, że mimo biedy, w szkołach przetrwała przedwojenna kindersztuba. Dowodem na to jest anegdota, o licealistce widzianej przez dyrektorkę liceum na mieście, z jej młodym ojcem. Uczennica musiała się mocno tłumaczyć, kim był mężczyzna, z którym spacerowała.  W dobrym tonie, było po szkole czy po pracy – iść na Stary Rynek i dobrowolnie pomagać w jego odbudowie. Poznaniacy cieszyli się z każdej odratowanej kamieniczki, z odtwarzania ratusza.

Poznań spragniony kultury i rozrywki

Mimo ogromnych zniszczeń życie kulturalne zaczęło się odradzać bardzo szybko. Już w marcu 1945 roku w Poznaniu działały pierwsze kina – „Apollo” i „Bałtyk”, które wznowiły seanse z pomocą polskich i rosyjskich ekip filmowych. W repertuarze dominowały kroniki wojenne i nieliczne filmy fabularne. Był to znak powrotu do normalności.

Powrót „Głosu Wielkopolskiego”

Wraz z odradzaniem się miasta, odradzała się także prasa. Już w lutym 1945 roku ponownie zaczął się ukazywać „Głos Wielkopolski” – gazeta, która w czasie okupacji oczywiście nie mogła istnieć. Pierwsze numery drukowano jeszcze w prowizorycznych warunkach, ale redakcja stała się szybko ważnym głosem, dokumentując – w sposób nie pozbawiony komunistycznej propagandy – odbudowę miasta i codzienne życie.

Pamięć buduje tożsamość

Wystawa „Życie w powojennym Poznaniu” to zapis trudnych początków po wojnie i hołd dla ludzi, którzy z ruin potrafili stworzyć nowe miasto. Ich siła, zaradność i poczucie wspólnoty, oby były częścią tożsamości współczesnego Poznania.

 Ramona K.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://www.facebook.com/aglomeracja.net
YouTube