
Bezprecedensowy w historii poznańskiego samorządu incydent – pierwszy znany przypadek fizycznego upokorzenia urzędującego prezydenta.
Podczas sesji absolutoryjnej Rady Miasta 16 czerwca prezydent Poznania został trafiony ciastem tortowym przez protestującego mieszkańca. Członka kolektywu Rozbrat w Poznaniu, jednego z najstarszych i najbardziej znanych skłotów w Polsce, działający od 1994 roku przy ulicy Kazimierza Pułaskiego. Niewątpliwie Jaśkowiak zaszedł im za skórę, i bezpośrednio skłotowi i poprzez nie akceptowaną przez lewicowy kolektyw społeczną, przestrzenna i środowiskową politykę miejską.
Obrady sesji zostały przerwane, na napastnika rzucili się obrońcy, ostro interweniowała straż miejska, pojawiła się policja. Skłoter (lub squatter) wznosił okrzyki o „wotum nieufności” mieszkańców miasta, rządach w mieście deweloperów. Wykrzyczał, że normalny prezydent już dawno by się podał do dymisji, bo miałby trochę stylu i chociaż troszeczkę godności.
W wywiadzie dla mediów (emitowanym w TVN24) Jaśkowiak powiedział, ze napastnik był „bojówkarzem partii Razem”. Nie pierwszy raz rzucił kalumnie na najbardziej nie lubianych polityków swojej miejskiej opozycji.
Rozbrat powiedział, że był to performance … i niewątpliwie takowy był. Nie najmądrzejszy, wręcz szkodliwy dla sprawy słabej bo słabej ale istniejącej relacji mieszkańców i władzy samorządowej … ale jednak. Politycy na pewno wykorzystają, rozdmuchają incydent do rozmiarów zamachu na Narutowicza w warszawskiej galerii sztuki Zachęta w 1922 roku.
Na sali sesyjnej pojawią się przemyślne zabezpieczenia kulo i metalo-odporne, może i bramka wykrywacz metali, skaner rtg, a wstęp na salę sesyjną mieszkańcom miasta utrudni się … ile się tylko da. Tak jak wykorzystano zamach na prezydenta Gdańska i covid, aby utrudnić czy nawet uniemożliwić dostęp mieszkańców do urzędników magistratu, nie mówiąc już o sekretariacie prezydenta Poznania.
Zabezpieczenia będą wdrożone oczywiście z dużą przesadą, surowsze niż w sądach powszechnych ale i tak nie zabezpieczą polityków od rzucenie w nich butem przez wzburzonego czy rozgoryczonego mieszkańca (vide rzut oboma butami w prezydenta USA George W. Busha 14 grudnia 2008 roku. podczas konferencji prasowej w Bagdadzie, w Iraku przez dziennikarza Muntadhara al-Zaidi).
Po incydencie Jaśkowiak potępił atak napastnika i stwierdził, że się nie boi. A znając zamiłowanie prezydenta do boksu to może napastnik miał szczęście, że prezydent na sesją przybył o kulach.
AI nie znalazł wiarygodnych źródeł potwierdzających wcześniejsze przypadki, aby urzędujący prezydent Poznania został obrzucony tortem albo jajkami czy innymi dowodami sympatii podczas pełnienia funkcji. A od odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku, mieliśmy łącznie od 8 prezydentów. Nawet prezydent Ryszarda Grobelnego, który budził silne emocje, nie doznał takiej napaści.
Do prezydentów Poznania od 1918 roku należeli między innymi:
- Jarogniew Drwęski
- Cyryl Ratajski
- Erwin Więckowski
- (okres wojny i okupacji niemieckiej)
- Stanisław Sroka
- Andrzej Wituski
- Wojciech Szczęsny Kaczmarek
- Ryszard Grobelny
. Jacek Jaśkowiak
Najbardziej konfliktowymi prezydentami Poznania (subiektywnie, na podstawie liczby protestów) byli
- Ryszard Grobelny – szczególnie końcówka jego rządów.
- Jacek Jaśkowiak – liczne spory ideowe i urbanistyczne.
- Cyryl Ratajski – miał przeciwników politycznych, ale był raczej powszechnie szanowany.
Jednak prezydentowi Jaśkowiakowi jeszcze daleko do końca kadencji, styl rządów upodabnia go do „późnego Grobelnego”, ilość zatargów z wielu środowiskami oraz grupami społecznymi i zawodowymi rośnie, więc w powyższej klasyfikacje może jeszcze wysunąć się na prowadzenie.
Wieczorem sympatycy sprawców zamieszania pojawili się pod komisariatem policji Stare Miasto, gdzie w dołku posadzono dwóch skłoterów, … z tortem. Z rekonstrukcją tego, który, otrzymał prezydent Jacek Jaśkowiak.
Wiesław Rygielski
