
Wciąż nie zabezpieczono szklanych balustrad przy Kładce Berdychowskiej, o które rozbijają się ptaki migrujące wzdłuż koryta Warty i gniazdujące w okolicy. Robi to złą prasę inwestycji potrzebnej i długo oczekiwanej.
Inwestor – Poznańskie Inwestycje Miejskie nie zabezpieczył balustrad przed rozbijaniem się o nie ptaków, nie zamówił też obiecanej opinii ornitologicznej. Ptaki wciąż rozbijają się o szyby, których nie widzą. Po niebieskich, prowizorycznych paskach z folii na szklanych balustradach nie ma już śladu.
Także petycje społeczników, a nawet interwencja radnej Sary Szynkowskiej vel Sęk (klub PiS-u), poparta przez 20 radnych różnych opcji politycznych przeszły bez echa.
– Transparentne balustrady zastosowane w konstrukcji mostów stanowią realne, śmiertelne zagrożenie dla ptaków – napisali miejscy radni z klubów PiS-u, Lewicy, ale i rządzącej Poznaniem PO. Wprawdzie miasto ma standardy ochrony ptaków i nietoperzy, ale.. zostały wprowadzone już po zatwierdzeniu projektu Kładek Berdychowskich.
Kwestia zagrożenia dla ptaków psuje opinię Kładkom Berdychowskim, które są w sumie bardzo pożyteczne, gdyż wraz z siecią dróg pieszych i rowerowych spinają w całość Stare Miasto, Ostrów Tumski i Śródkę, umożliwiając dogodne wędrówki i podróże po całym obszarze, z dala od hałasu i smrodu samochodów.
Sprawa zabezpieczeń dla ptaków jest otwarta – najprostsze rozwiązanie to czarne sylwetki latających drapieżników, znane choćby z ekranów akustycznych przy autostradach.Możliwe są jednak inne rozwiązania, chociażby umieszczenie na szybach secesyjnych wzorów, co sugeruje pani Ela, często spacerująca po okolicy.
Czyżby komuś zależało na tym, by źle rozumiana spójność projektu architektonicznego negatywnie zaważyła na potrzebnej i oczekiwanej przez lata inwestycji?
Darek Preiss
Zobacz fotoreportaż:
fot. Darek Preiss

















