
Poznańscy radni próbują zagadać problem Osiedla Maltańskiego. Jednogłośnie opowiedzieli się przeciw specjalnej komisji, której powołanie postulowali mieszkańcy Poznania w obywatelskim projekcie uchwały, obiecują jednak, że z troską pochylą się nad racjami mieszkańców osiedla.
Radni, wyrzucając do kosza projekt powołania specjalnej, doraźnej komisji – która miałaby się zająć wyłącznie tą sprawą – ulegli opinii Komisji Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania, która rekomendowała odrzucenie projektu uchwały.
Radni dali się przekonać, Małgorzacie Woźniak z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczącej Komisji Polityki Mieszkaniowej, że ma ona dokładnie takie same kompetencje, jakie miałaby mieć speckomisja. Argumentacja może logiczna, ale… przewodnicząca nie wspomniała, że KPM, od lat nie zrobiła nic w sprawie Maltańskiego, a problem przecież nie powstał z dnia na dzień.
Radnych z KPM nie zainteresowała szemrana transakcja poznańskiej kurii i parafii Świętego Jana Jerozolimskiego za Murami, z okłamaniem papieża w tle, praktyki wyrzucania mieszkańców z ich domów, godne czyścicieli kamienic, (jak dzikie wyburzenia, dewastacja domów i instalacji, rozwiercanie zamków i wyrzucanie mebli), czy zastraszanie mieszkańców przez spółkę Komandoria działającą w imieniu kościoła.
Tak długo, jak sami mieszkańcy nie zaczęli się organizować i walczyć o swoje domy, KMP problemu nie widziała.
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi… gra idzie o wielkie pieniądze, bo na działkę, na której wybudowano osiedle, ostrzy sobie zęby warszawski deweloper. Gdy zrobi co planuje, przy brzegu jeziora wyrośnie olbrzymie blokowisko.
Kuria i jej reprezentant prą do opróżnienia osiedla z mieszkańców, choć pretensje kościoła do gruntu wcale nie są oczywiste. Sprawa trafiła do sądu. Szczególnym problemem dla popleczników wielkiego biznesu jest świetlica w środku osiedla, którą wybudowało za własne miasto pieniądze miasto Poznań – to samo, którego rada nie chce speckomisji. Sprawa własności świetlicy może okazać się kluczowa – całe osiedle wpisane jest do księgi wieczystej jako całość.
Dodatkowo, miasto meldowało też mieszkańców na całym Maltańskim, odbierało od nich podatki, a nawet powołało radę osiedla.
Przewodnicząca Woźniak obiecuje w imieniu KMP, że jej członkowie będą bacznie przyglądać się sytuacji na Maltańskim. Jakby wcześniej mieli na to mało czasu.
Mieszkańcy Maltańskiego zyskali tyle, że radni z KPM na wyjazdowym posiedzeniu, mieli okazję zapoznać się z sytuacją na Maltańskim. Chociażby z tym, że nie jest to pustynia zabudowana kilkoma altanami, jak kościół przekonywał papieża, zyskując w ten sposób zgodę na sprzedaż gruntu, o którym nie wiadomo z pewnością, czy do parafii w ogóle należał.
Obejrzeli tam prezentację poświęconą historii sporu oraz działaniom spółki Komandoria i „nieznanych sprawców” (czyścicieli). Reprezentująca mieszkańców Patrycja Bartoszewska przedstawiła ją też radnym na sesji plenarnej, tuż przed odrzuceniem obywatelskiego projektu.
Uderzające, że wszystkie frakcje w radzie miasta, bez jednego głosu sprzeciwu, opowiedziały się za wyrzuceniem do kosza obywatelskiego projektu. Czyżby wszystkim zależało, by zamieść sprawę pod dywan? Czy lobby deweloperskie ma w Poznaniu aż tak długie ręce? Jest o co zabiegać: za pustą działkę, bez domów i ich mieszkańców, Komandoria (a więc kościół) może zainkasować od dewelopera nawet około 400 milionów złotych. Za zabudowaną i zamieszkałą – zaledwie kilkanaście milionów.
Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom” oznajmiło, że cel wywołania obywatelskiego projektu uchwały został osiągnięty – miasto obejmie nadzorem sprawy osiedla, stając się stroną w sprawie. Czyż nie było nią już wcześniej, ze względu na sytuację prawną osiedla? Tyle, że nie korzystało ze swoich prerogatyw i lekceważyło związane z tym obowiązki. Czy teraz to się zmieni?
Z drugiej strony, Stowarzyszenie uważa, że miasto chowając głowę w piasek, naraża się na materialne konsekwencje niedopełnienia dyscypliny finansowej, ale i zarzuty karne za brak dbałości o stwierdzenie zasiedzenia na działce, którą kościół uważał za swoją i sprzedał Komandorii. Innymi słowy, zarzuty za niegospodarność przez zaniechanie.
Stowarzyszenie mieszkańców uważa, że deklaracja Małgorzaty Woźniak stanowi punkt zwrotny. Czy tak będzie naprawdę? Tymczasem czas leci, a czyściciele metodycznie robią swoje.
Darek Preiss
