
Arogancję można by mierzyć w jednostkach Trampa. Jeżeli 10 to najwyższy stopień to – po konsultacjach społecznych – prezydentowi Poznania można przyznać 7-8 jednostek.
Henry Kissinger mawiał, że władza to największy afrodyzjak. I to widać w życiu prezydenta Poznania. Jest panem i władcą, w zasadzie jedynowładcą w mieście, skonfliktowanym z wielu środowiskami i grupami społecznymi, ze spadającym poparciem społecznym (vide sondaże w mediach społecznościowych).

Napoleon, Wellington, Chopin
Napoleon bawił 3 tygodnie w kompleksie przy dzisiejszym placu Kolegiackim, był tu też jego pogromca Wellington, Chopin dawał koncerty. Od kilku lat panuje to prezydent Jaśkowiak profanując demokrację.

Zagubił istotę demokracji. Wyznaje demokrację parlamentarną/pośrednią bez partycypacji społecznej, która tak ma się do demokracji sensu stricte jak krzesło elektryczne do krzesła. Wyeliminował społeczeństwo obywatelskie, odbywają się pozorowane, fasadowe konsultacje społeczne, niska jest sprawczość rad osiedli, brak debat o rozwoju miasta.

W urzędzie w niektórych komórkach panoszy się arogancja, bufonada, ignorowanie, nie udzielnie odpowiedzi nawet w trybie „dostępu do informacji publicznej”, nie ujawnia finansów publicznych, nie są dotrzymywane zapewnienia, jest lekceważenie konstruktywnej krytyki i opinii w sferze publicznej poważnych gremiów. Wielu Poznaniakom nie podobało się, że sporo decyzji prezydent de facto podejmował jednoosobowo, a zdominowana przez jego ugrupowanie (PO) Rada Miasta stała się maszynką do głosowania bywa, jest ignorowana.

Postawił na rządy aparatu polityczno-urzędniczym, a ostatnio tylko urzędniczego – nie docenia działań kolektywnych we współpracy z Radą Miasta, niezależnymi instytucjami, stowarzyszeniami profesjonalistów, ruchami społecznymi, organizacjami pożytku publicznego i stowarzyszeniami mieszkańców.

A rozwój miasta jest zdominowany przez inwestycje betonowo-alfaltowe, intensywną urbanizację często niezasadnie zwiększającą miejską wyspę ciepła, rozkwit osiedli łanowych, brak małej retencji powodującej częstsze podtopienia. To krótkowzroczność, ignorowanie ostrzeżeń światowych autorytetów w dziedzinie zmian klimatycznych (w tym IPCC).

Miasto się zwija, traci mieszkańców, a mieszkalnictwo komunalne przez 12 lat rządów prezydenta, mimo obietnic wyborczych A.D. 2014, drepce w miejscu. Jaśkowiak już po objęciu urzędu wiele mówił o konieczności modernizacji i szukania modelu finansowania remontu Areny. Mówił. Alternatywy też brak.
Już drugi rok z rzędu jakość powietrza pogorszyła się, wciąż powraca smog, kopciuchy kopcą nawet w zasobach komunalnych miasta (wbrew uchwale antysmogowej Sejmiku Wielkopolskiego). Lokalne konflikty o zieleń wciąż wybuchają. Niezadowolenie wzbudza rozmiar fiskalizmu miasta, narosły kontrowersje wokół wieli spraw społecznych.
Miasto się rozwija ale mogłoby lepiej, a na pewno inaczej
Oczywiście, że miasto się rozwija, pięknieje tu i tam. Ale żadne polskie miasto nie stoi w miejscu. Mając budżet inwestycyjny ca. 1 mld zł trudno nic w mieście nie zbudować. Czy jednak przez zarządzanie autokratyczne miasto nie traci zbyt wiele? Przez popełniane błędy, kontestowane niezgodne z zasadami celowości, gospodarności i rzetelności wydawanie pieniędzy pochodzących z podatków, uznaniowe formy dofinansowania? Czy też przez zaniechania?

Radni w relacjach z prezydentem niewątpliwie są – w stosunku do mieszkańców -uprzywilejowani. Na wadzi im więc (tym z obozu politycznego prezydenta i jego sojuszników) autorytarny styl sprawowania władzy prezydenckiej. Niedawno jednak coś pękło … i pojawiło się niezadowolenie z bycia ignorowanymi. Bunt spacyfikowali bossowie KO w mieście i regionie Zawieja i Grupiński. Partyjniactwo czystej wody zadziałało w imię interesów partii. To centralizm partyjny, sposób organizacji i zarządzania partią polityczną, w którym władza, kluczowe decyzje oraz dyscyplina są skoncentrowane w rękach naczelnych organów, tu miejskich i wojewódzkich. Odmianą tej zasady jest centralizm demokratyczny, historycznie wypracowany przez partie marksistowskie (między innymi przez Włodzimierza Lenina).

Rozkazem lokalnych przywódców KO, jeszcze przed debatą na temat raportu o stanie miasta za 2025 roku na sesji Rady Miasta, przewodnicząca kluby radnych KO Dudzic-Biskupska zapowiedziała udzielenie prezydentowi absolutorium. Za nią wiernopoddańczą deklarację złożył w imieniu Nowej Lewicy i Centrum radny Lewandowski. Więc po co była ta debata?
Absolutorium udzielone, kurtyna opadła, nici z szumnych deklaracji zbuntowanych radnych.
Wiesław Rygielski
