
Wszystko wskazuje na to, że składy Polregio łączące Poznań z Wrocławiem za rok znikną z torów. Pasażerom pozostaną pociągi spółki PKP Intercity. Szkopuł w tym, że nie zatrzymują się w małych miejscowościach.
Dzisiaj z Poznania do Wrocławia można w ciągu doby dojechać trzydziestoma pociągami, z czego siedem to osobowe składy Polregio, zatrzymujące się na wszystkich stacjach. Są to połączenia dofinansowywane na terenie naszego regionu przez samorząd województwa wielkopolskiego. Resztę pociągów na tej trasie uruchamia spółka PKP Intercity, a są to pociągi dalekobieżne, zatrzymujące się tylko na większych stacjach.
Pociągi Polregio za rok mają zniknąć, z wyjątkiem Kamieńczyka do Szklarskiej Poręby, który wprawdzie zatrzymuje się na prawie wszystkich stacjach, ale jest de facto pociągiem dalekobieżnym.
Decyzja o kasacji połączeń Polregio zapadła poza Wielkopolską, w samorządzie województwa dolnośląskiego, które dofinansowuje te pociągi na terenie Dolnego Śląska.
Dolnoślązacy uważają, że po co pociągi bezpośrednie, skoro można się przesiadać na granicy województw na pociągi Kolei Dolnośląskich. Samorząd Wielkopolski uważa inaczej: argumentuje, że konieczność przesiadki zniechęci do podróży koleją przynajmniej część pasażerów. Te argumenty podzielają związkowcy z obu województw, obawiając się dodatkowo o redukcję zatrudnienia, którą pociągnie za sobą likwidacja kursów.
Niestety, rozmowy w sprawie zachowania połączeń utknęły w martwym punkcie.
Warto zauważyć, że alternatywą dla podróżujących do mniejszych miejscowości są pociągi Kolei Wielkopolskich, ale one docierają tylko do Rawicza – małe stacje pomiędzy Rawiczem a Wrocławiem są poza ich zasięgiem.
darp
