
Dzięki obywatelskiej petycji poznańscy radni musieli zajęli się strefą czystego transportu w Poznaniu. Jak się zajęli … z góry było wiadome. 34 ignorantów, referowała radna Owsianna, advocatus diaboli – prezydenta Jaśkowiaka.
Rozczarowała Sara Szynkowska vel Sęk, która jako jedyna pośród ignorantów smogowych na sali sesyjnej zawsze popierała sprawę walki ze smogiem. Szok, teraz splatformiała i zapomniała, że zdrowie mieszkańców jest najważniejsze ! I radni powinni być mądrzejsi od prostych użytkowników ulic, którzy są ignorantami w sprawie czystego powietrza. Duży zawód.
A może też nie rozumie, ze smog samochodowy jest równie szkodliwy dla ludzi jak ten z niskiej emisji. Tyle, że go nie widać, jak smogu z kopcenia.
Tradycyjnie bzdury redaktorowi Antuchowskiemu z Głosu Wielkopolskiego mówi Jacek Jaśkowiak. Bredzi o autobusach bezemisyjnych (ledwie 10% autobusów miejskich), samochodach elektrycznych. Nie ma bezemisyjnych autobusów i samochodów elektrycznych a przeliczając ich szkodliwość na liczbę przejechanych kilometrów są bardziej szkodliwe dla środowiska niż benzynowce.
Dinozaur Kręglewski ( „Kilka miast wprowadziło te rozwiązania i w tej chwili mają ogromne kłopoty prawne”) to przypadek kliniczny konserwy. W Unii jest 360 Low Emition Zone, w Londynie Ultra Low Emition, do 2028 będzie 500. Z technicznego punktu widzenia nie ma żadnego problemu – od technik satelitarnych jak w Singapurze po klasyczne płatności on-line w Londynie, płatne naklejki w Paryżu.
W Paryżu już mówi się o strefie zerowej emisji (tylko auta elektryczne/wodorowe) w przyszłości, a konserwa poznańska nie chce nawet podejść do strefy niskiej emisji.
Oponowałem przeciwko skrajnej indolencji. Oczywiście bez efektu. A chciałem, aby chociaż zaczęli myśleć jak obniżać smog samochodowy wzdłuż głównych arterii miasta
Wiesław Rygielski
