Rocznica wyzwolenia Poznania to w naszych czasach święto szczególne. Skłania do refleksji nie tylko nad przeszłością, ale i przyszłością.
Wyzwolenie nie było erupcją wolności. Po nocy hitlerowskiej okupacji przyszło zniewolenie ze wschodu Jak pisał poeta: Czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś wybawiła nas od czarnej śmierci.
Wybrzmiewało to w tle walk Cytadelowców (wspierających natarcie Armii Czerwonej dobrowolnie, lub pod przymusem) z hitlerowskimi niedobitkami, nawet, jeśli nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę.
Trzeba było wielu lat, by Polska – stopniowo – odzyskała wolność. Nie przypadkiem tegoroczne obchody zaszczycili reprezentanci armii ówczesnych aliantów, próżno było natomiast szukać tych z Rosji, choć do niedawna (przynajmniej dla niektórych pokoleń) obchody były zdominowane przez czerwone gwiazdy, łącznie z tą górującą niemal pół wieku nad Cytadelą.
I tu drugi symbol tegorocznego święta – w tle, za naszą granicą, szaleje wojna. Prawdziwa, nie żadna misja czy specjalna operacja wojskowa. Bardzo podobna do tej sprzed 81 lat. To że wolność nie jest dana raz na zawsze nie jest w tym roku pustosłowiem.
Rocznica to tym trudniejsza, że nawet w kwestii bezpieczeństwa Polski przestajemy, niestety, mówić jednym głosem.
Na szczęście podczas uroczystości na Cytadeli nie było tych różnic widać, a Dzwon Pokoju zabrzmiał, jak zawsze.
Darek Preiss
Zobacz fotoreportaż:
fot. Darek Preiss