Tę sztukę mogłaby równie dobrze napisać współczesna feministka. Kochająca i posłuszna żona wystawia się na odpowiedzialność karną, by ratować zdrowie egoistycznego i apodyktycznego męża. Skąd my to znamy? Ze współczesnych mediów?
Jak najczęściej bywa, mąż to ją obarcza odpowiedzialnością za sfałszowanie podpisy na wekslu. Formalnie ma rację, a naprawdę? Apodyktyczny i samolubny, dobrze sytuowany mężczyzna postawiony wysoko w hierarchii społecznej, myśli tylko o własnej reputacji.
Sprawa kończy się (na pozór) szczęśliwie, ale tylko od strony formalnej. Raz rozbitej lalki nie da się skleić. To już inna, mądrzejsza kobieta. Tytuł spektaklu wystawionego na deskach poznańskiego Teatru Polskiego rożni się od powieści Henrika Ibsena tylko liczbą pojedynczą literackiego oryginału, może to i lepiej. Dom (y?) zostaje ten sam….
4223 premiera Teatru Polskiego nie powinna rozczarować wrażliwego widza.
Darek Preiss
Zobacz więcej zdjęć:
Fot. Ela Preiss