środa, 24 kwietnia

Niemi świadkowie w poznańskich parkach

fot. ZZM

Nie tylko powalone pnie dają w poznańskich parkach schronienie i pożywienie najrozmaitszym organizmom. Martwe drzewa mogą pełnić te funkcję także stojąc. Urozmaicają one ekosystem, bo mają cechy, których żywe drzewa nie posiadają.

Nie zawsze drzewo, które już nie rośnie, a nawet może zagrażać spacerowiczom, trzeba wyciąć. Nieraz, zwłaszcza, gdy chodzi okazy o szczególnie interesujące, ze względów przyrodniczych lub kulturowych, pozostawia się je na swoim miejscu, choć pozbawione korony. Zarząd Zieleni Miejskiej nazywa je świadkami.

Przy typowaniu pni do pozostawienia brane pod uwagę jest chociażby to, czy są na nim dziuple albo grzyby, czy wyróżniają się wiekiem lub wielkością. Argumentem na rzecz pozostawienia jest także to, że pień był świadkiem historii.

fot. ZZM

Poza aspektem wizualnym, martwy pień funkcjonuje podobnie jest te leżące: nagromadzona w pniu materia organiczna stanowi dobre miejsce dla życia glonów, grzybów i porostów. Stanowi też schronienie dla drobnych ssaków, ptaków, płazów czy gadów. To miejsce do życia a nawet rozrodu. Ma też niewątpliwy walor krajobrazowy i edukacyjny.

Pień do pozostawienia musi spełniać kryteria bezpieczeństwa. Przede wszystkim, obszar zieleni wokół niego musi być na tyle duży, by w razie obalenia się nie upadł na pakową alejkę czy ławkę.

W Poznaniu pni – świadków jest kilkadziesiąt, na różnym etapie rozkładu, choć najczęściej występują 20 – letnie. Można je spotkać między innymi na Cytadeli, przy ulicy Majakowksiego, w parkach Manitiusa, Sołackim, Heweliusza czy Stablewskich.

fot. ZZM

Do szczególnie interesujących należy świadek z Parku Manitiusa. Zastosowana technika jego przycięcia sprawia, że wygląda jak drzewo naturalnie złamane. Kolejny charakterystyczny okaz można spotkać przy ulicy Majakowksiego. Około 70 letnia robinia akacjowa ma ponad 475 centymetrów obwodu na wysokości metra i 30 centymetrów. Drzewo, stwarzające wskutek ubytków pnia zagrożenie dla użytkowników drogi miało pierwotnie być wycięte. Doceniono jednak jego wartość przyrodniczą, i poprzestano na ścięciu korony na wysokości czterech metrów.

Interesujący są też świadkowie z Parku Heweliusza: stanowią one nie tylko środowisko przyrodnicze, ale i rzeźby. Podobnie artysta potraktował  pnie leżące w pobliżu.

anka

Zobacz więcej zdjęć:

fot. Zarząd Zieleni Miejskiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *