Nikt już nie liczy deklaracji,a twór dworcopodobny w centrum Poznania, doklejony do szpetnej galerii straszy, jak straszył. Czyżby miało się to zmienić? Miasto Poznań podpisało z PKP PLK porozumienie w tej sprawie. Nie pierwsze. I wcale mnie to nie uspokaja.
W drugiej połowie roku kawałek papieru może przerodzić się w konkret – na ten czas przewidziano rozpisania przetargu na na „opracowanie koncepcji architektoniczno – funkcjonalnej obiektu”. Do rozpoczęcia budowy, a zwłaszcza jej dokończenia droga więc daleka.
Gdy Wrocław ma chyba najpiękniejszy dworzec w Polsce, Kraków i Warszawa Zachodnia też nie straszą Poznań i w tej konkurencji (jak w wielu metropolitalnych) pozostaje daleko w tyle. Na razie trudno uwierzyć, że może się to zmienić.
Mimo, że pojawił się termin: drugą połowę 2027 roku mamy przywitać z koncepcją (nie projektem!)
Oddajmy głos sygnatariuszom porozumienia:
– Poznań zasługuje na dworzec, który będzie powodem do dumy. Mówimy o jednej z największych stacji w kraju, a jej standard od lat nie przystaje do potrzeb mieszkańców ani tempa rozwoju miasta – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Tylko ścisła współpraca z rządem i PKP PLK pozwoli nam stworzyć nowoczesny obiekt, który połączy kolej z komunikacją miejską i przestrzenią publiczną, tak by mógł realnie służyć Poznaniakom oraz pasażerom z innych miast przez kolejne dekady. Podpisane dziś porozumienie to ważny krok na drodze do realizacji tego przedsięwzięcia.
– Poznań, z ponad 20 mln pasażerów rocznie, zasługuje na więcej. Doskonale wiemy, jak mieszkańcy i pasażerowie postrzegają „chlebak”, z jego wszystkimi mankamentami. Dlatego chcemy stworzyć przyjazny dla wszystkich budynek, który będzie dobrze spełniał swoją funkcję przez kolejne lata. Ścisła współpraca z Miastem daje szansę na stworzenie przestrzeni, z której dumni będą zarówno mieszkańcy, jak i pasażerowie – podkreśla Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.
– Poznań, z ponad 20 mln pasażerów rocznie, zasługuje na więcej. Doskonale wiemy, jak mieszkańcy i pasażerowie postrzegają „chlebak”, z jego wszystkimi mankamentami. Dlatego chcemy stworzyć przyjazny dla wszystkich budynek, który będzie dobrze spełniał swoją funkcję przez kolejne lata. Ścisła współpraca z Miastem daje szansę na stworzenie przestrzeni, z której dumni będą zarówno mieszkańcy, jak i pasażerowie – podkreśla Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.
Na razie więc – mowa, trawa.
Jak utrzymuje poznański magistrat, miasto Poznań aktywnie uczestniczy w rozmowach dotyczących zagospodarowania terenu wokół dworca. Powstaje pytanie, co z samym dworcem?
Nawiasem mówiąc, zamknięcie starego dworca wyspowego, zbudowanego jeszcze za Niemca, sprawdzonego i dobrze funkcjonującego do swoich ostatnich dni (powszechne jest przekonanie, że zamknięto go by napędzić klientów szpetnej galerii poprzez pseudo dworzec) podczas, gdy o koncepcji na kształt nowego jeszcze nikomu się nie śniło, to skandal. Uciążliwa dla pasażerów prowizorka trwa lata, i końca nie widać.
Dzisiaj wiadomo tylko, że jakiś dworzec powstanie ponad torami. Pod nim mają powstanie dziewięć peronów, w tym dla kolei wielkich prędkości. Na marginesie – porywanie się nie najbogatszego kraju, na budowę takich kolei podczas, gdy leżą odłogiem połączenia lokalne, bo neoliberałowie uznani je za niepotrzebne, to zabieranie się za sprawę z co najmniej niewłaściwej strony, by nie wyrazić się dosadniej. Zniknie charakterystyczny dla Poznania, historyczny plac z ulicą dworcową (znowu – wystarczy niewielki remont). Istniejące miejsce na dodatkowe tory kolejarze z chciwości sprzedali prywatnym podmiotom.
W tej sytuacji strach się bać, czym jeszcze uraczy nas tandem: miasto i kolejarze, pod ministerialnym patronatem. sądząc z tego, że jak dotąd każdy ciągnął w swoja stronę i nie mogli się nijak dogadać, o czym zresztą otwarcie mówili, prognozy na przyszłość są co najmniej niepewne.
A tego, co powstanie w miejsce wyrobu dworcopodobnego już się boję.
Darek Preiss
