piątek, 5 grudnia

Kontrowersyjny ordynariusz mijał się z prawdą?

fot. Osiedle Maltańskie

O emerytowanym arcybiskupie poznańskim Stanisławie Gądeckim wiadomo, że jako urzędujący ordynariusz miał kłopoty z powodu podejrzeń o krycie pedofilii podległych mu księży. Jego emerytura praktycznie przerwała dociekania o udziale arcybiskupa w kryciu księży – pedofilów. Ostatnio wyszły jednak na jaw dokumenty świadczące o tym, że arcybiskup – emeryt nie tylko to mógł mieć na sumieniu.

Z oświadczenia stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”, popartego dokumentem kierowanym do papieża, datowanym na 4 oraz 13 grudnia 2019 roku, mającym odzwierciedlenie w piśmie watykańskim Kongregacji ds. Duchowieństwa, w którym Stolica Apostolska udziela zgody na sprzedaż gruntów pod Osiedlem Maltańskim (wspólny adres: Warszawska 82) wynika, że arcybiskup Gądecki mijał się z prawdą, wprowadzając w błąd ówczesnego papieża Franciszka. Ani jednym słowem nie wspomina o sytuacji społecznej osiedla, ani o tym, że jego status prawny wciąż jest niejasny.

Arcybiskup Gądecki opisuje tenże grunt jako nieruchomość aktualnie bezużyteczną, za to jej wartość (po pozbyciu się osiedla i jego mieszkańców) wycenia na 148 milionów 425 tysięcy złotych, czyli 34 miliony 721 tysięcy 703 euro i 86 eurocentów (stan z 2019 roku). Podziwu godna skrupulatność. Tyle jest, według arcybiskupa Gądeckiego warte miejsce na ziemi mieszkańców osiedla, gdyby spieniężyć je, myśląc raczej jak biznesmen niż kapłan.

Dodajmy, że sprawa zasiedzenia gruntu przez mieszkańców wciąż się toczy, status tego terenu, jest więc niejasny i pełno wokół sprawy – w tym odpowiedzialności miasta Poznania za zaistniały stan rzeczy – niejasności.

Według aktualnej księgi wieczystej to grunty orne, na których mieści się „kilka częściowo zabudowanych obiektów i altan, wybudowanych nielegalnie, więc przeznaczonych do rozbiórki”.

Tymczasem od dziesięcioleci stoją tam domy przystosowane do całorocznego zamieszkiwania. Mieszkańcy osiedla meldowali się tam i płacili podatki na rzecz miasta Poznania. Miasto powołało tam nawet Radę Osiedla.

W ostatnich latach, pod naciskiem kurii i spółki Komandoria tylko część mieszkańców zdecydowała się zawrzeć umowy dzierżawy z parafią Świętego Jana Jerozolimskiego za Murami. Ci są w najgorszej sytuacji, bo nowa umowa kasuje możliwość powoływania się na to, że najemca jest stroną umowy z miastem Poznań.

Ktoś najwyraźniej nie dopełnił obowiązku aktualizacji wpisu w Księdze Wieczystej i nie tylko. Jak to często bywało w PRL-u, wielu spraw związanych z nieruchomościami nie regulowano w sposób formalny, czego pokłosiem są dzisiaj ciągnące się latami i dłużej, skomplikowane procesy. Wiele nich wciąż nie doczekało się końca.

Nieprawdopodobieństwem jest, by arcybiskup Gądecki, pisząc do papieża, o tym nie wiedział. O tym że wiedział, dowodzi też zapis w dokumencie Stolicy Apostolskiej: który powtarza za arcybiskupem: „przy jednoczesnym zastrzeżeniu zagwarantowania bezprawnie zamieszkującym na jej terenie osobom możliwości uprzedniego przeniesienia się w inne, należycie wskazane miejsce”.

Nic takiego jak dotąd nie miało miejsca. Spółka Komandoria, nabywca gruntu, zwróciła tylko współpracującym z nią mieszkańcom, decydującym się na wyprowadzkę w nieznane, zwrot kosztów… nasadzeń. W ogrodach, bo przecież nie pyr w ziemi ornej. Gdzie więc „spełnione są wymogi uczciwości i sprawiedliwości”?

fot. Osiedle Maltańskie

Oddajmy głos stowarzyszeniu „Maltańskie Nasz Dom”:

„Przypomnijmy, iż pismo to zostało sporządzone w grudniu 2019 roku, a więc w okresie w którym podstawą prawną użytkowania przez mieszkańców przedmiotowej nieruchomości były umowy dzierżawy zawierane z Parafią św. Jana za Murami. Wspomniane umowy dzierżawy zostały wypowiedziane dopiero kilka lat później. O jakiej więc „bezprawności” pisze Arcybiskup Gądecki w liście do Papieża Franciszka?”

I dalej:

„Nasz duszpasterz Paweł Deskur po prostu sprzedał deweloperowi Osiedle Maltańskie wraz z mieszkańcami (tak zwaną „wkładką mięsną”) i zamierzał nas zostawić na pastwę prywatnego inwestora.”

Na koniec:

„Oczywistą manipulacją Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego była również próba wywołania u Ojca Świętego wrażenia, że Parafia św. Jana i Archidiecezja Poznańska będą pomagać mieszkańcom w znalezieniu nowego miejsca zamieszkania, a cała operacja odbędzie się bezkonfliktowo i w konsultacji z mieszkańcami. Tymczasem od grudnia 2023 roku dialog strony kościelnej z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego jest zapośredniczony przez kancelarię Mecenasa Jacka Masioty, a jedynymi właściwie argumentami w tej „rozmowie” są pozwy o eksmisje, które mieszkańcy odnajdują w swoich skrzynkach pocztowych. Pozwy takie składane są nie z troski o mieszkańców i ich potrzeby mieszkaniowe, ale po to by uzyskać prawomocny wyrok eksmisyjny, który umożliwi komornikowi rozwiercenie zamka do ich mieszkania i wyrzucenie z rodzinnego domu.”

To ciężkie zarzuty, wymagające odpowiedzi. Tymczasem kuria do dzisiaj nie skomentowała ustaleń stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”. Podobnie, jak nabierała wody w usta w sprawach księży – pedofilów. Zresztą, teraz medialnie kurię obsługuje w tej sprawie agencja PR-owska Komandorii. Jakie czasy, taka komunikacja, a kościół jak zwykle ponad ludzką przyzwoitością.   

Darek Preiss

Zobacz też: Nie jest tak, jak pisze spółka komandoria

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://www.facebook.com/aglomeracja.net
YouTube