Słowo bittersweet (z angielskiego: słodko-gorzki) najczęściej oznacza emocję lub stan łączący radość ze smutkiem. W Polsce to nazwa dużego, międzynarodowego festiwal muzycznego organizowanego w Poznaniu. Festiwalu o „smaku” dla jednych słodkim dla innych bardzo gorzkim.
BitterSweet w Parku Cytadela to kuriozalna impreza i przejaw bezczelności władz miasta faworyzujących mniejszą część mieszkańców miasta i przyjezdnych kosztem pozostałych mieszkańców i przyrody miejsca. Lekceważenia głosu mieszkańców (petycja w 2025 r.), rady osiedla Winogrady, organizacji społecznych, głosu przyrodników, a nawet negatywnej opinii Zarząd Zieleni Miejskiej Urzędu Miasta (sic!).
Tragicznie zachowali się dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Przyrody i Wojewódzki Konserwator przyrody, instytucji jakoby mającej dbać o poszanowanie środowiska przyrodniczego. Instytucje te nie dostrzegły zagrożenia dla fauny i flory parku, de facto dając przyzwolenie na zaistnienie festiwalu w 2026 r. Całkowicie zignorowali naczelną zasadę przezorności, której źródłem w pierwszej kolejności jest art. 191 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (zwanej w nim zasadą ostrożności). Bez aplikowania tej kluczowej z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju zasady przez urzędy i instytucje mające dbać o dobro wspólne jakim jest przyroda nie może być mowy o skutecznej ochronie środowiska przyrodniczego. Zignorowali pomimo przypominania im o tej zasadzie po pierwszej edycji festiwalu w 2025 r., po którym miesiącami obszar zajęty przez festiwal odradzał się po szkodzie na środowisku (pismo środowiska przyrodników).
Fakty dla wszystkich oczywiste
Cytadela to nie tylko piękne miejsce rekreacji dla Poznaniaków. To też dom dla 360 gatunków roślin naczyniowych, 20 gatunków ssaków w tym 16 chronionych. Park jest jedną z największych ostoi ptaków w centrum Poznania. Występuje tu około 50 gatunków tych stworzeń ( (trwa okres lęgowy niektórych gatunków ). Cytadela jest ostoją zimową nietoperzy (12 gatunków), latem tu wychowują młode i żerują. Świat płazów jest w parku choć nieliczny … jest, natomiast bezkręgowców jest bardzo bogaty, zwłaszcza w obrębie chrząszczy.
Zwierzęta są bardziej wrażliwe na hałas niż ludzie szczególnie te gatunki, które posługują się słuchem do polowania (nietoperze, jeże, wiele gatunków ssaków czy sowy). Wielogodzinne niezwykle głośne imprezy ala dzikie rejwy są jak „obóz tortur” dla zwierząt.
Hałas w parku przez wiele godzin, wałęsanie się ludzi, którzy nie nabyli drogich biletów po okolicznych pagórkach, skąd słuchano muzyki i pito (nie trzeba mówić co), przedepty w trawie i zniszczonych krzewach świadczą o skali niekontrolowanego biesiadowania. Powtarzanie się sytuacji przez kilka dni z rzędu bez wątpienia zmusiło wiele gatunków zwierząt i ptaków do opuszczenia terenu lub zakłóciło ich naturalnemu zachowaniu (stres, ucieczka, padły łatwym łupem drapieżników). Nauka dowodzi, że zbyt wysoki poziom hałasu może prowadzić do stresu behawioralnego, obniżenia płodności, a nawet śmierci zarodków u ptaków, negatywnych zmian siedliskowych, osłabienia odporności, trudności komunikacyjnych, u nietoperzy zaburzeń echolokacji. Co miały robić wolno poruszające się jeże, kiedy ludzie zaczęli zwozić tony sprzętu, setki kursów samochodów rozjeżdżało wąskie, niedostosowane do takiego ruchu ścieżki, trawniki i miejsca pod drzewami. Ziemia pod drzewami została mocno ubita, wycieki oleju silnikowego aut źle wpływają na system korzeniowy. Informacje z innych imprez w parkach pokazują, że wypłoszone zwierzęta czasem dopiero po paru latach wracają z powrotem. Te, które przeżyły Armagedon lub nowe osobniki.
Nie ma siły, aby na kilkunastu ha kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie poczyniło przez te wiele dni imprezy + dni przygotowań i demontażu urządzeń (nawet 3-4 tygodnie) znaczących szkód na środowisku. Dla tak wielkich imprez powinno się wytypować stadion, teren MTP czy jak na Openerze lub jak Owsiak czyni jakiś plac/przestrzeń za miastem (porównanie z warunkami festiwali w Berlinie i w Olsztynie znajdziesz w kolejnym poście).
Tuż za ogrodzeniem nekropolii
W Parku cytadela znajdują się 4 nekropolie. Rzut beretem od scen BitterSweet zlokalizowana jest nekropolia żołnierzy alianckich z czasów I wojny światowej, groby i pomnik poległych w II wojnie światowej. Festiwal na Cytadeli to tak jakby urządzić radosny festyn tuż za ogrodzeniem cmentarza komunalnego na Miłostowie. Co na to powiedzieliby mieszkańcy Poznania mający groby swoich zmarłych na cmentarzu?
Festiwal tak ale z poszanowaniem dobrostanu nie uczestników
Bez wątpienia w Poznaniu jest potrzeba organizacji wielkich koncertów, temu niewielu zaprzecza. Jednak nie zlokalizowanego tuż przy centrum miasta i przy blokach mieszkalnych spokojnie żyjących mieszkańców, w miejscu spacerów tysięcy ludzi, tuż przy nekropolii, i nie na terenie Parku Natura 2000 z bogatą fauną i florą, którą sobie ceni i pośród której lubi wypoczywać więcej mieszkańców miasta niż jest uczestników 3 dniowej, do późnych godzin nocnych ogłuszającej imprezy.
Władze miasta nie powinny kosztem nerwów, stresu i fizycznego znużenia większości mieszkańców miasta i szkód na środowisku przyrodniczym osobliwego parku przyzwalać na komercyjną, egoistyczną , nie licząc się z prawem i dobrem postronnych mieszkańców miasta imprezę mniejszości.

Pytanie, czy w aferze Bittersweet nie doszło do przestępstw popełnionych z zamiarem ewentualnym. Zniszczono mienie komunalne i wyrządzono szkody w środowisku, za co grozi odpowiedzialność karna. Strona urzędnicza i strona prywatna wiedziały o tym, że do takich zniszczeń może dojść (choćby z doświadczenia życiowego) i akceptowały ich możliwe pojawienie się. Mamy zatem „zamiar ewentualny”. Za takie przestępstwa grozi urzędnikom i osobom ze strony organizatora do kilku lat więzienia.