piątek, 5 grudnia

Komisja wreszcie zobaczyła Maltańskie

Komisja Mieszkaniowa RM na Osiedlu Maltańskim
fot. Darek Preiss

 Radni z Komisji Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania przyjechali wreszcie na Osiedle Maltańskie, nad sprawą którego debatują od miesięcy. Pozwoliło to mieszkańcom osiedla wyartykułować swoje racje w miejscu, którego dotyczą, a radnym – zobaczyć. Głównie świetlicę, centrum społecznego życia osiedla i częściowo (było już ciemno) samo osiedle.

Wizyta radnych nie posunęła jednak do przodu zasadniczej kwestii – obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej w sprawie utworzenia specjalnej komisji Rady Miasta Poznania do zażegnania konfliktu na osiedlu.

Stanęło – jak to często bywa w przypadku inicjatyw społecznych – na konieczności uzupełnienia braków formalnych w dokumentach. 

Rzeka skarg zalała radnych

Podczas wyjazdowego posiedzenia Komisji Mieszkaniowej mieszkańcy skarżyli się radnym: mówili o różnych powodach składania wniosków o mieszkania komunalne, odmowach uzyskania wsparcia, nawet przy minimalnym przekroczeniu kryterium dochodowego, szykanach ze strony Komandorii, a przede wszystkim o chęci pozostania na Osiedlu.

Na dzień dzisiejszy w księdze wieczystej (dla całego osiedla prowadzona jest jedna) widnieją trzy wpisy – ostrzeżenia o toczącym się postępowaniu.

Jednakże spółka Komandoria, reprezentująca parafię Świętego Jana Jerozolimskiego Za Murami i będąca pośrednikiem w zamierzonej sprzedaży terenu osiedla warszawskiemu deweloperowi, nie czeka na rozstrzygnięcie: bombarduje mieszkańców wezwaniami do zapłaty za „bezumowne korzystanie” (na przykład 220 tysięcy za pół roku, co mieszkanka określiła mianem długu na pokolenia i pozwami o eksmisję, adresowanymi również do dzieci w rodzinach mieszkających na osiedlu.

Komisja Mieszkaniowa RM na Osiedlu Maltańskim
fot. Darek Preiss

Spółka gra na zastraszenie i rozbicie solidarności mieszkańców. Jak ci przedstawiają, lista jest długa: nielegalne wyburzenia, niszczenie domów, w tym zrywanie dachu, czy odsłanianie ścian wewnętrznych, a to prosta droga, by pojawiła się wilgoć i wędrujący grzyb.

Zdarza się rozwiercanie zamków i wchodzenie do domów pod nieobecność mieszkańców, którzy boja się opuszczać posesje choćby na chwilę.  Osobnik podający się za pracownika ZKZL, tak bezczelny, bo okłamać interweniującą, bez przekonania zresztą, policję

Mieszkańcy nie wytrzymują psychicznie metod administratora, jako żywo przypominających metody czyścicieli kamienic, którzy byli przez wiele lat plaga Poznania. W nieco lepszej sytuacji są ci, którzy trzymają groźnie wyglądające psy.

Obiecanki bez pokrycia

Gęsto padające obietnice pomocy ze strony parafii i Komandorii pozostają pustosłowiem – najczęściej jest tak, że mieszkańcy mają nieco za wysokie dochody, by kwalifikować się do (długiej) kolejki po mieszkanie komunalne lub socjalne, a za małe, by cokolwiek wynająć na wolnym rynku, nie mówiąc już o kupnie. Mieszkańcy podkreślają, że system punktowy, będący podstawą ustalania uprawnień do otrzymania lokalu od miasta tylko maskuje problem.

Ewentualnie, otrzymują propozycje lokum zupełnie nieprzystosowanego do potrzeb rodzin z niepełnosprawnymi domownikami. Albo propozycję od mieszkania od kościoła, który potem chętnie eksmituje lokatorów ze swojej kamienicy.

Komisja Mieszkaniowa RM na Osiedlu Maltańskim
fot. Darek Preiss

Nade wszystko mieszkańcy chcą pozostać na swoim osiedlu, gdzie mieszkają często od pokoleń (od lat 20-tych ubiegłego wieku) a domy swoje często budowali od podstaw lub odbudowywali po zniszczeniach wojennych.

Maltańskie na żywo

Radni zobaczyli wreszcie osiedle, która przez lata była utrzymywane przez Skarb Państwa, miasto zaś pobierało podatek od nieruchomości i powołało na Maltańskim Radę Osiedla. Zobaczyli, że Maltańskie jest zabudowane normalnymi domami, a nie altanami, jak twierdzi Komandoria. Zobaczyli też tłum mieszkańców szczelnie wypełniający świetlicę.

Dotąd wszystkie debaty na temat osiedla toczyły się bowiem na Placu Kolegiackim w siedzibie magistratu.

Negatywnym bohaterem spotkania był reprezentujący spółkę Komandoria mecenas Jacek Masiota – wyraźnie speszony, czujący się osiedlowej świetlicy nieswojo i unikający wzroku mieszkańców. Bronił jednak twardo, w zawiłych prawniczych wywodach, interesów wynajmującej go spółki.

Osobną kwestią jest świetlica, stanowiąca społeczne centrum osiedla. Mieszkańcy wybudowali ją społecznie, miasto i Skarb Państwa zapewniły materiały i utrzymanie, kościół za to nie dołożył ani złotówki.

Od 1994 roku świetlica była siedziba Rady Osiedla Maltańskiego, a potem odbywały się w niej takie wydarzenia jak konkurs Zielony Poznań albo wybory samorządowe.

Tak to miasto Poznań, traktując nieruchomość jak własną, prawdopodobnie nabyło do niej prawo własności przez zasiedzenie. To właśnie będzie przedmiotem sprawy sądowej, zapoczątkowanej ostrzeżeniem wpisanym w księgę wieczystą. Miasto będzie prawdopodobnie strona w tej sprawie.

Dbanie o majątek miasta jest podstawowym obowiązkiem jego włodarzy: radnych, prezydenta i jego zastępców, a także magistrackich urzędników. Jak dotąd, w sprawie Osiedla Maltańskiego postępowali oni co najmniej opieszale – podkreślają mieszkańcy.

Spotkanie zakończyło się w zasadzie niczym, poza wyartykułowaniem racji mieszkańców – ani trochę nie posunęło do przodu sprawy powołania specjalnej komisji Rady Miasta. Adwokat reprezentujący mieszkańców został tylko zobowiązany do poprawienia projektu uchwały o powołaniu komisji.

Darek Preiss

Czytaj też:

Kontrowersyjny ordynariusz mijał się z prawdą?

Nie jest tak, jak pisze spółka Komandoria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://www.facebook.com/aglomeracja.net
YouTube