czwartek, 18 kwietnia

Kamienie niezgody

Nowy bruk, układany na ulicy Woźnej. Fot. D. Preiss

Czy naprawdę nie da się pogodzić miłośników starego bruku, a tymi, dla których najważniejsze jest to, by obcasy nie łamały się w szparach miedzy kamieniami, czy też by rowery nie podskakiwały na nierównościach?

O wymianie bruku na staromiejskim rynku i w przyległych uliczkach mówi się od lat, a argumenty są zawsze takie same.

Jednym przeszkadza bruk, innym z kolei – gładka jak lustro pseudokamienna nawierzchnia, jak spod sztancy, którą ułożono na ulicy Wrocławskiej. Ułożono i moim zdaniem ulicę oszpecono, choć pewnie do wszystkiego można przywyknąć.

Ponieważ renowacja płyty Starego Rynku jest jedną z obietnic prezydenta Jaśkowiaka, warto pomyśleć, zanim zrobi się coś nieodwracalnego.

Uważam, że najlepszym dotąd pomysłem na godzenie wody z ogniem jest eksperyment przeprowadzany właśnie na ulicy Woźnej. Oryginalne kamienie są tam szlifowane od góry by były możliwie płaskie, a przestrzeń między nimi wypełniana tak, by zminimalizować nierówności.

Wprawdzie nikt nie będzie z tego zadowolony na sto procent, ale trudno zaproponować coś lepszego, by Stary Rynek i uliczki Starego Miasta nie zamieniły się w cepeliowską dekorację, rodzaj Disneylandu dla turystów.

Dość już, że wymienione niedawno, choć zamówione jeszcze za poprzednich władz miasta, starorynkowe latarnie wyglądają jak plastikowe, odwrócone do góry dnem, miski do prania.

Darek Preiss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *