
Przed siedzibą portalu wPoznaniu.pl przy ulicy Bukowskiej odbył się happening zorganizowany przez mieszkańców Osiedla Maltańskiego. W jego trakcie redaktorowi Markowi Jerzakowi przyznano symboliczną „Nagrodę Pulicera” – celowo zapisaną z literówką. Organizatorzy podkreślali, że wyróżnienie miało satyryczny charakter i stanowiło komentarz do opublikowanego przez dziennikarza materiału dotyczącego jednej z liderek protestu mieszkańców osiedla.
Nagrodę planowano wręczyć w siedzibie redakcji. Jak relacjonują organizatorzy, mimo godzin pracy drzwi pozostawały zamknięte i nikt nie odebrał statuetki. Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom zapowiedziało, że zostanie ona przesłana pocztą.
Symbolika przygotowanej statuetki również miała charakter ironiczny. Zamiast prasy drukarskiej umieszczono na niej prasę do belowania siana. Adam Jura-Czarnecki, przedstawiając uzasadnienie nagrody, porównał warsztat Marka Jerzaka do pracy Boba Woodwarda, przypominając historię anonimowego informatora „Głębokie Gardło”, którego tożsamość została ujawniona dopiero po wielu latach. Zdaniem organizatorów sytuacja opisana przez Jerzaka miała wyglądać inaczej, ponieważ – jak twierdzą – informacje wykorzystane w publikacji były wcześniej rozsyłane do poznańskich redakcji przez agencję public relations współpracującą z kurią. Według nich materiał nie miał więc charakteru dziennikarskiego śledztwa.

Podczas happeningu przedstawiono również utrzymaną w żartobliwej konwencji ofertę pracy dla Marka Jerzaka. Organizatorzy poinformowali, że wysłali zapytania do redakcji w całym kraju, a odpowiedzieć miał jedynie fikcyjny redaktor szkolnej gazetki „Zalipiański Ekspres”, który zaproponował dziennikarzowi objęcie stanowiska redaktora naczelnego. Oferta obejmowała między innymi biurko w szkolnej sali, możliwość korzystania z kserokopiarki oraz poczęstunek podczas spotkań redakcyjnych.
Organizatorzy podkreślali, że cały performance miał zwrócić uwagę na – ich zdaniem – niewłaściwe standardy pracy dziennikarskiej.
Tło sprawy
Spór dotyczy wydarzeń związanych z Osiedlem Maltańskim. W styczniu 2026 roku poznańska kuria sprzedała teren osiedla o powierzchni ponad 12 hektarów spółce JHM Development za ponad 421 milionów złotych netto. Deweloper zapowiada budowę około dwóch tysięcy mieszkań. Na tym terenie nadal mieszka około dwustu rodzin. Jedną z liderek protestu przeciwko planom inwestycji jest Patrycja Bartoszewska ze Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
15 maja portal wPoznaniu.pl opublikował artykuł Marka Jerzaka dotyczący sprzedaży przez Patrycję Bartoszewską odziedziczonej kamienicy przy ulicy Kanałowej. Według relacji przedstawionej przez mieszkańców osiedla Bartoszewska autoryzowała rozmowę, jednocześnie prosząc o jej uzupełnienie oraz publikację sprostowania. Jak twierdzą organizatorzy happeningu, redakcja nie uwzględniła tych próśb i opublikowała materiał.
Przywołują oni również publikację „Gazety Wyborczej”, z której – ich zdaniem – wynika, że sprzedaż kamienicy była konsekwencją trudnej sytuacji rodzinnej i finansowej po śmierci ojca. Według przedstawionych dokumentów Bartoszewska miała sprzedać nieruchomość, aby rozliczyć roszczenia spadkowe, a sama transakcja nie przyniosła jej zysku. Organizatorzy podkreślają również, że eksmisje lokatorów przeprowadzał dopiero kolejny właściciel budynku.
Zwracają także uwagę, że kilka dni po publikacji portalu wPoznaniu.pl redakcja epoznan.pl poinformowała, iż otrzymała te same materiały od pracownika agencji public relations współpracującej z kurią, jednak zrezygnowała z ich publikacji. Według organizatorów podobny mechanizm opisała później również „Gazeta Wyborcza”, wskazując na kontakty pomiędzy przedstawicielami miasta i kurii w sprawie Osiedla Maltańskiego.
Wątpliwości dotyczące niezależności portalu
Podczas konferencji prasowej organizatorzy odnieśli się także do struktury właścicielskiej portalu wPoznaniu.pl. Zwracali uwagę, że połowa udziałów należy do spółki World Trade Center Poznań, która jest własnością Międzynarodowych Targów Poznańskich, a te od początku 2026 roku w całości należą do miasta Poznania. W ocenie mieszkańców publikacja dotycząca Patrycji Bartoszewskiej oraz późniejsze wpisy prezydenta miasta w mediach społecznościowych rodzą pytania o niezależność portalu. Jest to stanowisko organizatorów wydarzenia.
Osobisty głos rodziny
Na zakończenie happeningu głos zabrał Marek Bartoszewski, mąż Patrycji Bartoszewskiej. Odchodząc od satyrycznej formuły wydarzenia mówił o skutkach publikacji dla swojej rodziny.
Opowiadał, że artykuł zmusił ich do powrotu do bolesnych wydarzeń z przeszłości i dokumentów, do których nie chcieli już wracać. Jak podkreślał, ponownie zobaczył u żony stres, łzy i utratę wiary w siebie.
Szczególnie trudna sytuacja miała dotknąć ich czternastoletnią córkę, która – jak mówił – po raz pierwszy dowiedziała się o rodzinnej historii z medialnej publikacji.
– Może kiedyś sami byśmy jej o tym opowiedzieli. Nawet to nam odebrano – powiedział Marek Bartoszewski.
Kończąc swoje wystąpienie zwrócił się bezpośrednio do żony, zapewniając ją o wsparciu mieszkańców Osiedla Maltańskiego i deklarując dalszą wspólną walkę o przyszłość osiedla.
Darek Preiss
Zobacz więcej zdjęć:
Fot. Lilia Wołłowicz