sobota, 18 kwietnia

„Dopóki” co? (artykuł aktualizowany)

Fot. Darek Preiss

Słowo to zdominowało wystąpienie mieszkańców Osiedla Maltańskiego na środowej sesji Komisji Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania. W ich sprawie interweniuje posłanka Marcelina Zawisza z Razem.

Słowo używane jest w kontekście sprzedaży terenu osiedla przez kościół, konkretnie: Parafię św. Jana Jerozolimskiego za Murami (utrzymujący, mimo postępowania sądowego, że jest całkowitym i jedynym właścicielem gruntu) za 421 złotych spółce JHM Development.

Otóż radni miejscy zapewnili, że nie poprą zmian w zagospodarowaniu przestrzennym terenu Osiedla Maltańskiego „dopóki” „nie zostanie wypracowane porozumienie i realne rozwiązanie kwestii społecznej”.

Co to właściwie znaczy?

Mieszkańcy obawiają się tutaj ukrytego znaczenia – że deklaracja ma charakter polityczny: jeżeli uda się pozbyć mieszkańców, droga do zabudowy terenu przez dewelopera stanie otworem, wcześniej grunt jest dla niego bezużyteczny.

Zwracają przy tym uwagę, że prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak spotkał się ochoczo z reprezentantami JHM Development podczas, gdy latami nie miał czasu na spotkanie z mieszkańcami Maltańskiego.

Mieszkańcy wywołali do tablicy przede radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy zdaniem mieszkańców nie przedstawili żadnej własnej inicjatywy w obronie mieszkańców. Zamiast tego, jak czytamy, kluczą: „między wierszami z Państwa deklaracji która pozornie jest w interesie mieszkańców, można wyczytać wyraźny komunikat skierowany do dewelopera – im szybciej pozbędziecie się mieszkańców z Maltańskiego, tym szybciej zasiądziemy do obrad nad podwyższeniem (chodzi o wysoką zabudowę) planu zagospodarowania miejscowego”.  

Mieszkańcy przypominają: „Problem ten nie dotyczy wyłącznie jednej społeczności lokalnej, dotyczy standardów, dotyczy standardów, według których traktowani są mieszkańcy Poznania oraz tego, czy interes publiczny ma realne pierwszeństwo przed partykularnymi interesami deweloperów i kościoła. Na Osiedlu Maltańskim mieszkają rodziny związane z tym miejscem od lat, które chcą pozostać w swoich domach i wierzą, że wciąż możliwe jest systemowe rozwiązania sytuacji, w tym rozwiązania z udziałem Miasta”.

Po co taki pełnomocnik?

Mieszkańcy złożyli także na posiedzeniu Komisji Polityki Mieszkaniowej list otwarty do Dobrosławy Janas, pełnomocniczki prezydenta Poznania do spraw Ochrony Praw Lokatorów i Projektów Mieszkaniowych (nawiasem mówiąc, interesujące połączenie).

Przypominają w nim że taki pełnomocnik ma między innymi dbać o ochronę praw lokatorów, podejmować w tych sprawach interwencje, rozwiązywać sytuacje konfliktowe, zwłaszcza tam, gdzie mieszkania na są własnością miasta (niejasne sprawy własnościowe to źródło potencjalnych konfliktów), a także współpracować w tych kwestiach z Rzecznikiem Praw Obywatelskich i reprezentować mieszkańców przed organami władzy, w tym samorządowej, a więc tutaj władzami Poznania – prezydentem i Rada Miasta.

Zarzucają pełnomocniczce Dobrosławie Janas, że chętnie kontaktując się ze stroną kościelną nie zrobiła jednocześnie nic dla mieszkańców, zwłaszcza wtedy, gdy rozmaite „zielone ludziki”, podające się za pracowników Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych czy policjantów, wtargiwały na osiedle a buldożery równały z ziemia domy tych, którzy wyprowadzili się po presją.

Presja była różnoraka – przede wszystkim straszono mieszkańców tym, że mieszkają nielegalnie naliczano im opłaty rodem z Księżyca. Wobec najbardziej aktywnych próbowano nawet czegoś, co może nosić znamiona przekupstwa, choć innym miasto nie miało nic do zaproponowania.

Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom domaga się od pełnomocniczki odpowiedzi na postawione w liście pytania.

400 gorsze niż 600?

Jednocześnie, odezwała się agencja medialna, spółki Komandoria, powołanej specjalnie do obsługi, w tym PR-owskiej, sprzedaży osiedla Maltańskiego.

Czytamy w jej oświadczeniu, że „Protestujący mieszkańcy Osiedla Maltańskiego przez długi czas twierdzili, że na terenie osiedla żyje nawet 600 osób. Dane urzędowe temu przeczą. Według złożonych deklaracji odbioru śmieci zamieszkuje tam 378 osób”. Jakby życie niemal 400 osób jest mniej warte, niż 600. W dodatku, dane urzędowe są niekompletne ze względu na bałagan w deklaracjach zawiniony w dużej mierze przez miasto.

Fot. Razem Poznań

Z ostatniej chwili: Jacak Jaśkowiak spotkał się w sprawie Maltańskiego z posłanką i współprzewodniczącą partii Razem – Marceliną Zawiszą. Spotkanie odbyło się w trybie interwencji poselskiej, ale czy przyniesie jakikolwiek skutek? Zbyt wcześnie, by cokolwiek przewidywać. Z posłanką Jaśkowiak kilka słow zamienił, bo musiał. Z mieszkańcami Maltańskiego, którzy wraz z posłanką pojawili się w Urzędzie Miasta nie rozmawiał, bo po co? Nie napawa to optymizmem.

Darek Preiss

Zobacz więcej zdjęć:

Fot. Darek Preiss

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://www.facebook.com/aglomeracja.net
YouTube