
Nie tylko PIS powinien być kojarzony z tendencją do trzymania się stołków za wszelką cenę. Kolesie z PSL-u prą do zniesienia ograniczenia do dwóch po sobie kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Cóż, powiada się, że każda władza deprawuje, a absolutna deprawuje absolutnie. To kolejny dowód, że PSL to partia, którą interesuje wyłącznie trwanie przy władzy i partykularne interesy, obojętnie w jakiej konfiguracji.
Skończyły się właśnie konsultacje projektu ustawy o zniesieniu dwukadencyjności, zapewne wkrótce trafi pod obrady parlamentu. Nie ma powodu, by prezydent Karol Nawrocki jej nie podpisał. Aktualnie rządzący zawsze są za znoszeniem wszelkich ograniczeń w trwaniu przy władzy, patrz system licznie głosów D`Hondta, skutecznie dotąd betonujący scenę polityczną.
– Nie muszę mówić, ze przeciwko idiotycznemu pomysłowi PSL, który w kraju słabej demokracji ugruntuje tylko władze klik kolesi wygrywających wybory, klik, które mają ogromną władzę zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie decydują nawet kto ma pracę, kto pracuje w szkole czy firmie zależnej od urzędu gminy czy miasta – komentuje społecznik i ekolog Wiesław Rygielski.
W Poznaniu to akurat nie PSL, tylko PO dzierży władzę, więc na zniesieniu dwukadencyjności skorzystałby Jacek Jaśkowiak, rządzący już trzecią! (dwukadencyjność wprowadzono w trakcie jego rządów). Czyżby Jaśkowiak chciał pobić rekord Ryszarda Grobelnego także w tej kwestii? Bo w konkurencji „szkodnictwo dla Poznania” mu wcale nie ustępuje.
Darek Preiss
