
Malta ma być betonową pustynią. Zostawmy co najwyżej jedno drzewo dla psów, żeby mogły się wysikać. Oczywiście drzewo betonowe.
Malta płacze, ale cóż, jesteśmy przeciwni ekologom, którzy niepotrzebnie mącą i plują do zupy deweloperom i innym betoniarzom. Przecież brzegi Malty będą piękniejsze jeżeli będą na nich królować apartamentowce i podobnie majestatyczne budowle.
Uświadomić mieszkańcom, dokąd zamierzają władze Poznania miał dzisiejszy happening obrońców przyrody.
Na Malcie wiele się dzisiaj działo – obracała się betoniarka, brzęczały łopaty, powstał nawet mur z głową płaczącej Malty na szczycie, część trawnika została pokryta betonem (na szczęście sztucznym, a więc usuwalnym).

Przemawiał prezes spółki Betonowe Ośrodki Sportu i Rekreacji (BOSIR) który klarownie wyłożył credo nowego gospodarza Malty – jak najwięcej betonu jak najmniej drzew a jeżeli już to betonowe.
Tak więc Malta powinna bardzo prędko zamienić się w jeden wielki kloc betonu w tym kierunku zresztą – przekonują ekolodzy – zmierzają jak dotąd pracę Rady Miasta Poznania która pracuje nad planem ogólnym zagospodarowania przestrzennego.
Jeszcze jest czas żeby zaprotestować – apelują – bo jeśli pozostaniemy bierni wylądujemy w betonowych butach i to przynajmniej częściowo na własne życzenie.
Warto też pamiętać, przy następnych wyborach samorządowych, kto głosował za betonozą w planie ogólnym. Sesje Rady Miasta transmitowane są przez internet a imienne wyniki głosowań są jawne. Wielu dzisiejszych maltańskich spacerowiczów zamierza z tej możliwości skorzystać.
darp
