wtorek, 17 marca

Balcerowicz odszedł za późno

Fot. Wikipedia

Od lat 90 – tych ubiegłego wieku jestem w kontrze z dość powszechnym, przynajmniej do niedawna, poglądem, że bez Leszka Balcerowicza Polska byłaby dziś inna: czytaj gorsza. Owszem uważam, że byłaby inna, ale bardzo prawdopodobne, że lepsza, lepiej radząca sobie w trudnych czasach, których, niestety, doczekaliśmy.

Pierwszego postpeerelowskiego wicepremiera i ministra finansów kolejne pokolenia ledwo kojarzą, za to skutki działań jego i jego ludzi odczuwają, nawet o tym nie wiedząc.

Tych, którzy skandowali „Balcerowicz musi odejść” powszechnie zaliczano do politycznego oszołomstwa, nawet nie zadając sobie trudu by posłuchać, co mają do powiedzenia. Dziwnym trafem byli to ci, którzy na drastycznych reformach zyskali, czyli mniejszość.

Niestety, z biegiem czasu coraz bardziej widać, że w dłuższym okresie terapia szokowa bardziej Polsce zaszkodziła, niż pomogła

Owszem, trzeba pamiętać, że terapia szokowa była ceną za gospodarczą „pomoc” krajów zachodnich, głównie Banku Światowego w sprzątaniu po realsocjalizmie. Trzeba też jednak pamiętać, że te instytucje nie były zainteresowane dobrobytem Polski, a wyłącznie własnym interesem.

Towarzyszyło temu likwidowanie przemysłu na ogromną skalę. Owszem, przestarzałego, ale często z dużym potencjałem, mogącego być konkurencją dla pożyczkodawców. Więc chętnie firmy kupowano, by je potem zamykać.

Prywatyzacja za bezcen to zresztą zachowanie typowe dla pijaków – sprzedają, co się da, by jeszcze dzisiaj się napić, o jutrze nie myślą. Bo jakże inaczej rozumieć argumenty, że… prywatyzacja jest konieczna, by nie zabrakło wpływów do bieżącego budżetu, bynajmniej nie na inwestycje. Po co inwestycje, skoro wszystko można kupić. To ślepa uliczka, ale o tym za chwilę.

Cóż, Kaligula mianował konia senatorem. Ale czy od tego koń naprawdę stał się senatorem? Oczywiście, że nie. Tak samo nominacja profesorska (polityczna, pamiętajmy) nie czyni z prostego księgowego ekonomisty. Nobel z ekonomii raczej mu nie grozi. Raczej opinia kogoś, kto uczynił bardzo wiele, by Polska była dzisiaj pęknięta na pół.

Przykład znacznie spokojniejszej transformacji mamy tuż za południową granicą – Czechy. Zachód nie piał peanów, jacy to prymusi zmian, ale mają dzisiaj w miarę stabilna gospodarkę, i co nie mniej ważne, demokrację. A gdy idzie o politykę społeczną państwa, ograniczę się do przykładu branży na której znam się najlepiej – kolejnictwa. Sieć kolejowa Czech po 1989 została w praktyce zachowana w stanie nienaruszonym. Czechów ominęły arbitralne cięcia połączeń, zamykanie i równanie z ziemią linii kolejowych, co u nas poskutkowało wykluczeniem komunikacyjnym na ogromną skalę.

Ten przykład to tylko jeden z wielu podobnych, gdy idzie o wycofywanie się państwa z jakiejkolwiek polityki społecznej, w myśl zasady, że ludzie poradzą sobie, bo muszą.

Nie poradzili. Wzrost dobrobytu na początku lat dwutysięcznych to efekt nie drastycznych „reform”, tylko wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, czemu towarzyszyły gigantyczne jak na nasz kraj, transfery finansowe (wcześniej – fundusze przedakcesyjne).

Mimo wszystko, czasy mieliśmy jeszcze nie najgorsze, bo w miarę spokojne, choć proroctwa Francisa Fukuyamy o końcu historii już wtedy wypadało włożyć między bajki. Z czasem jednak na obrazku pojawiało się coraz więcej rys.

I tu wracamy do fałszywego przekonania, że wszystko można kupić. Im bardziej niespokojne czasy, jak wojna za wschodnią granicą czy sypiące się NATO, tym bardziej widać, jak ważny jest własny potencjał, którego lekkomyślnie się pozbyliśmy.

Po pierwsze, w niespokojnych czasach cena wszystkiego, co musimy (choć przy innym podejściu do rodzimego przemysłu nie byłoby to konieczne) kupować za granicą szybuje do góry. Po drugie, pewne łańcuchy dostaw przestają istnieć, bądź oznaczają wspieranie zbrodniczych reżimów, więc też przestają istnieć, jeśli ma się odrobinę sumienia. Zaś bez własnego, silnego przemysłu zbrojeniowego jesteśmy całkowicie zależni od innych.

Cóż, Balcerowicz nie przysłużył się zbyt dobrze Polsce, natomiast na pewno, w dłuższej perspektywie, zrobił wiele dla putinowskiej Rosji.

Darek Preiss

2 Komentarze

  • Kompletna bzdura. Jak możesz pisać te brednie, że Balcerowicz przysłużył się putinowskiej Rosji.
    Po Balcerowiczu pozostała Polska, która ze wszystkich krajów postsowieckich zrobiła największy skok cywilizacyjny. NAJWIĘKSZY!! Balcerowicz przeprowadził kraj przez nieznane światu przejście z sovieckiego stylu socjalizmu do kapitalizmu najlepiej ze wszystkich wspomnianych krajów. To, ze jakieś grupy społeczne były/s a niezadowolone to normalne. Nie ma reform w kraju takich aby wszystkie grupy i warstwy społeczne były zadowolone. To se ne da.

    Czesi całe lata nam zazdrościli (ja ściśle współpracowałem z czeską firma, wiele miesięcy przebywałem w Czechach, wiem jakie były tam opinie). Dopiero dupowate rządy AWS, pseudo lewicy SLD i neoliberałów z PO spowodowały te złe sprawy w Polsce, ktorę wspominasz (kolej, sprawy społeczne).

    Tak to jest, wszystkie kraje Unii, Czechy, Słowacy, Rumuni, kraje Bałtyckie, Ukraina zazdroszczą nam Balcerowicza, ale Polak go opluje

    • Postawiłem tezę, że rozwalenie naszego przemysłu obronnego sprawiło, że startujemy teraz od (niemal) zera i kupowania (prawie) wszystkiego od obcych. A pod koniec panowania Balcerowicza, w okolicach naszego wejścia do UE (lata 2003 – 2004) wykluczenie społeczne (z socjologicznego na nasze – bieda) dotyczyło około 20% czyli 1/5 populacji. Oznacza to, że taka część populacji żyła poniżej progu bezwzględnego ubóstwa (poniżej dochodu uważanego za minimalny). To nie grupy i warstwy niezadowolonych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://www.facebook.com/aglomeracja.net
YouTube