Wiarygodność przede wszystkim

fot. Strajk Kobiet Poznań

Od strajku mediów minęły trzy dni. Minęły pierwsze wrażenia po potężnej terapii szokowej, zaprezentowanej nam wyjątkowo solidarnie przez konkurujące na co dzień redakcje i stacje. Pojawiają się pierwsze komentarze i pomysły.

Podoba mi się postulat, by reprezentantów autorytarnej władzy do mediów po prostu nie zapraszać.

Pluralizm nie powinien być traktowany jako wytrych, by udostępniać łamy lub czas reklamowy wrogom wolności, którzy chcą nam ją po prostu odebrać. A polityka, wiadomo, niczym muchę, najłatwiej zabić gazetą. Przynajmniej jeszcze na razie jest to możliwe.

Myślę jeszcze o jednym – o polityce biznesowej różnych domów mediowych, agencji reklamowych i tym podobnych, zwykle ściśle powiązanych z redakcjami jeśli nie będących wprost ich własnością.

Ostatnio Polskę zalała fala kłamliwych, antyaborcyjnych plakatów, hojnie finansowanych przez fundamentalistyczną fundację „Nasze Dzieci”. Wiszą wszędzie – w dobrych miejscach, ostatnio coraz wyżej, bo zdarzają się dopiski ze strony przeciwniczek i przeciwników katolickiej ortodoksji.

Dlaczego prywatne agencje zamieszczają taki przekaz? Rozumiem, że branżę mocno dotknął koronawirusowy kryzys, ale przecież są jakieś granice.

Inaczej zapewnienia prywatnych korporacji medialnych, że chodzi im o coś więcej niż tylko pieniądze, brzmią co najmniej niewiarygodnie.

Darek Preiss

W jaki sposób antyaborcyjna reklama kłamie? Czytaj tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *