Starosta nie składa broni

fot. Darek Preiss

Czy to sprawa polityczna? – nasuwa się oczywiste pytania o tło sporu pomiędzy powiatem poznańskim, a Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w sprawie przebiegu północno – wschodniej obwodnicy Poznania. Starosta Jan Grabkowski uważa jednak, że to raczej kwestia  urzędniczej niekompetencji.

Implikacje polityczne narzucają się o tyle, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska to organ administracji rządowej, opanowanej prze nominatów PiS-u, tymczasem samorząd powiatowy zdominowany jest przez opozycję.

Starosta podkreśla, że od momentu złożenia wniosku do chwili wydania decyzji, ostatecznie odmownej, minęły ponad cztery lata. Cały proces trwał znacznie dłużej, bo od 2015 roku, kiedy to rozpoczęto prace nad studium przebiegu drogi w trzech wariantach. W międzyczasie RDOŚ – 15 razy zwracała się do powiatu o wyjaśnienia i uzupełnienia dokumentacji.

–  W związku z tym trudno zrozumieć zarzuty, że mapy są nieaktualne, zgromadzony materiał zbyt obszerny, a raport o oddziaływaniu na środowisko nieujednolicony – podkreśla starosta.

Proponowany przez powiat północno wschodni odcinek ma zamknąć ring wokół Poznania, pomiędzy węzłem Poznań – Północ na drodze S-11, a węzłem Kleszczewo na S-5. Przeprowadzono też konsultacje społeczne, przebieg planowanej drogi zaakceptował też Sanepid.

Zdaniem starosty, ma to służyć ożywieniu gospodarczemu przyległych terenów, ale ma też znaczenie ogólnokrajowe – obwodnica ma jak najbardziej oddalić od Poznania ruch tranzytowy ze Śląska nad morze i z powrotem drogą krajową numer 11.

Szkopuł w tym, że projektowany, brakujący fragment obwodnicy ma przebiegać przez cenne przyrodniczo obszary Puszczy Zielonka. Przebieg trasy, przecinającej gminy Czerwonak, Kleszczewo, Kostrzyn Wlkp., Pobiedziska, Suchy Las i Swarzędz oprotestowali ekolodzy oraz część okolicznych mieszkańców.

Zdaniem starosty Grabkowskiego, możliwy jest przebieg drogi omijający najcenniejsze obszary.Nie trafia do niego także argument RDOŚ, jakoby droga miała doprowadzić do degradacji krajobrazu – Patrząc w ten sposób, powinniśmy wykluczyć jakiekolwiek inwestycje, nie tylko drogowe – uważa.

Uważa on, że konieczny jest kompromis między ochroną środowiska, a potrzebami mieszkańców aglomeracji i gospodarki. Tym bardziej, że ludności w powiecie wciąż przybywa, co oznacza coraz większy ruch.

Starosta obawia się, że jeżeli teren pod przyszłą drogę nie zostanie prędko zarezerwowany, nie powstanie ona nigdy – i to nie ze względu na wymogi ochrony środowiska, tylko na to, że w okolicy przewidywanej trasy mnoży się chaotyczna zabudowa.

Na dzisiejszej konferencji prasowej starosta zapowiedział, że powiat złoży nazajutrz odwołanie od decyzji RDOŚ. Rozpatrzenie sprawy może potrwać około roku.

Koszt budowy brakującego fragmentu poznańskiego ringu wyceniono na 1,5 mld. złotych, jednak już dzisiaj wiadomo, że na pewno będzie znacznie większy. Inwestycja nie ma szans powodzenia siłami samego powiatu, bez współfinansowania ze strony władz centralnych.

Nie chcemy, żeby za kilka lat ktoś nam wypomniał, że nie zrobiliśmy w tej sprawie wszystkiego, co mogliśmy – podsumowuje Jan Grabkowski. – To ostatni moment, aby zarezerwować miejsce dla tej niezwykle ważnej trasy, na którą od lat czekają mieszańcy naszego regionu.

darp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *