Spacerowali w obronie mediów

fot. Damian Nowicki

Wczorajszy protest po Placu Wolności był kontynuacją środowego strajku mediów, który dogłębnie wstrząsnął Polską. Na plac mieszkańcy wyszli tym razem, inaczej, niż przy Strajku Kobiet czy Obywatelskiej Reformacji Laickiej, zaproszeni przez opozycyjnych polityków. Widać, rządowe plany odcięcia od widzów, słuchaczy i czytelników mocno polityków zabolały. Szkoda, że dopiero teraz, bo na Strajku Kobiet jakoś nie było ich widać.

Protest odbył się z inicjatywy Adama Szłapki, posła Koalicji Obywatelskiej. Pojawiła się też Joanna Jaśkowiak, żona prezydenta Poznania.

Na Placu Wolności byli reprezentanci wszystkich środowisk, którym nie podoba się kurs PiS na budowę kraju totalitarnego, z wszechwładna policją, kościelnym prawem i bez prywatnych mediów.

Spacer nie był liczny, nie zabrakło jednak tęczowych flag i unijnych flag, haseł jak „Wolne media to dla mnie tlen” czy po prostu „Dość”.

Największe wrażenie wzbudził chyba portret Jarosława Kaczyńskiego ucharakteryzowanego na Adolfa Hitlera z dopiskiem „Ja wam dam demokrację” w otoczeniu haseł TVP ŁŻE. Protestujący przynieśli kilka zrzutów ekranów wiadomości TVP, z co bardziej bulwersującymi wpisami na pasku. Częstowali też uczestników gorącą kawą, spacer przebiegł spokojnie.

Jego uczestnicy niejednokrotnie zwracali uwagę, że nie zawsze zgadzają się z przekazem prywatnych redakcji, wartością jest dla nich natomiast możliwość prezentowania wielu punktów widzenia, a to właśnie jest dzisiaj przez plany autorytarnej władzy zagrożone.

Także wczoraj na ścianę pod wiaduktem kolejowym nad ulicą Nowowiejskiego wrócił napis „Partyjny bełkot to nie informacja” Po raz pierwszy napis tej treści opozycjonista Krzysztof Stasiewski namalował w tym miejscu 40 lat temu, cztery dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. Wkrótce został najmłodszym internowanym w regionie.

darp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *