Solidarni z Kurdami

Fot. Wikipedia

Poznań był jednym z miast, gdzie w sobotę demonstrowali przeciwnicy brutalnej interwencji woskowej Turcji w syryjskiej części Kurdystanu. Pikieta odbyła się dzisiaj krótko po południu przy Starym Marychu – w miejscu, które staje się tradycyjnym punktem spotkań walczących o prawa człowieka.

Od środy wojska tureckie wypierają Kurdów z miejsc, gdzie dotąd żyli względnie bezpiecznie, walcząc z państwem islamskim, chroniąc przy okazji miejscowych chrześcijan.

Bezpieczeństwo przez najazdem Turków zapewniały Kurdom kolejne rządy USA, jednak teraz prezydent Donald Trump rozkazał swoim żołnierzom wycofać się z zapalnego regionu. Siły były to symboliczne, ale wystarczające, by powstrzymać armię turecką. Nagłą woltę Trumpa prezydent Turcji Erdogan uznał, i słusznie, za sygnał, że ma wobec Kurdów wolną rękę.

Pod cyniczną nazwą „Źródło Pokoju” rozpoczął de facto wojnę, której skutków nie sposób jeszcze przewidzieć. Cóż, ozdabianie słowem jak kwiatkiem najbardziej brudnych operacji to u totalitarystów tradycja stara jak świat.

Erdogan deklaruje, że chce wyprzeć, jak to nazywa, terrorystów kurdyjskich, by osiedlić na zdobytych terenach uchodźców z Syrii, szukających w Turcji schronienia przez Państwem Islamskim. To zapowiadane osadnictwo to przypomina między innymi hitlerowskie plany kolonizacyjne.

W tle są tak naprawdę porachunki wewnętrzne – państwo tureckie prowadzi od dziesięcioleci prowadzi wojnę z własną społecznością kurdyjską, której odmawia statusu mniejszości narodowej. Turcja, gdy tylko może, tępi także Kurdów za granicą. Zapewne chodzi też o pozbycie się syryjskich uchodźców z tureckich granic.

Od środy padają liczne ofiary, dziesiątki lub setki osób – sytuacja jest tak dynamiczna, że trudno o aktualne i precyzyjne dane. Ofiarami, jak zwykle w takich razach, są przede wszystkim cywile.

Swoimi działaniami Turcja de facto wspiera fundamentalistów islamskich, z którymi Kurdowie dotąd walczyli, co więcej, islamiści tę wojnę przegrywali.

Trudno spodziewać było się czegoś innego po tureckim reżimie, który ma z fundamentalistami liczne powiązania. Nawiasem mówiąc, charakterystyczną cechą sił kurdyjskich jest to, że walczą w nich kobiety – w islamie rzecz nie do pomyślenia.

Fot. Wikipedia

Warto zauważyć, że Trump, wycofując żołnierzy z Kurdystanu USA nie po raz pierwszy zachował się jak słoń w składzie porcelany: cała jego kadencja to historia zaskakujących, niewytłumaczalnych decyzji. Sprawia wrażenie człowieka, który nie ma pojęcia o polityce międzynarodowej i możliwych, a nawet prawdopodobnych konsekwencjach swoich decyzji.

Wspomnijmy, chociaż, jak deklarując chęć powstrzymania Iranu przez zdobyciem broni atomowej, łamiąc porozumienia doprowadził do bezprecedensowego kryzysu w Zatoce Perskiej, kiedy to region stanął na krawędzi wojny. Albo to, jak wywołując wojnę gospodarczą z Chinami uruchomił mechanizmy, których skutków działania nie sposób jeszcze przewidzieć.

Trump to człowiek, którego można i należy się bać. Bez jego przyzwolenia wielu pomniejszym dyktatorom zabrakłoby tupetu, by wszczynać brudne wojny.

Darek Preiss

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *