Piesi głosują nogami

Otwarcie przejścia dla pieszych przez północną jezdnię Mostu Dworcowego, naprzeciwko Dworca Głównego zakończyło pewien etap walki społeczników o Poznań przyjazny dla pieszych.

Przejście to ma długą historię. Gdy na miejscu starego dworca powstał ten nowy, przyklejony do galerii Avenida, jedynym dojściem do kas biletowych z przystanków tramwajowych było przejście podziemne zaprojektowane tak, że najkrótsza droga do dworca prowadziła przez galerię handlową. W porównaniu z odległością mniej więcej w linii prostej, pasażer musiał kilkakrotnie nadłożyć drogi.

Dlaczego nie wybrano najbardziej logicznej opcji, czyli przejścia w poziomie jezdni z sygnalizacją świetlną? Poprzednie władze Poznania z Ryszardem Grobelnym na czele i policja drogowa argumentowały, że przejście przez jezdnię będzie zbyt niebezpieczne. Piesi jednak głosowali nogami – przebiegali przez jezdnię przeskakując solidne barierki, za co wielu zapłaciło mandat, gdyż miejsce stało się jednym z ulubionych, gdzie drogówka „poluje” na pieszych.

Społecznicy, w tym takie organizacje jak „Prawo do Miasta” czy „Inwestycje dla Poznania” również nie dali za wygraną. W miejscu potencjalnie najkrótszego dojścia na dworzec  odbył się nawet happening z rozwijaniem zebry w poprzek jezdni.

Zmiany rozpoczęły się wraz z nastaniem nowego prezydenta, Jacka Jaśkowiaka, wywodzącego się z ruchów miejskich, choć popieranego w wyborach przez PO.

Jedną z jego pierwszych, zrealizowanych obietnic wyborczych była budowa dojścia z dworca na przystanki tramwajowe w poziomie jedni – przejście objęło południową jezdnię i tory tramwajowe, na północnej nitce wszystko zostało po staremu. Wiceprezydent Maciej Wudarski obiecywał, że do planu budowy przejścia przez całą ulicę władze Poznania wrócą, jeśli okaże się potrzebne.

Tymczasem, zaraz po otwarciu przejścia na dworzec strumyczek pieszych zmienił się w rwącą rzekę, a przechodnie zaczęli wydeptywać kolejną ścieżkę – prowadzącą z przystanków do jezdni północnej, przez którą przebiegali. Konieczność dokończenia budowy stała się oczywista. Ale jak to sfinansować, skoro w budżecie brak pieniędzy? Sposób znalazł jedyny radny „Prawa do Miasta” składając projekt poprawki do budżetu. Rada Miasta zaakceptowała tę zmianę.

W ten sposób w trzy lata po wyborach samorządowych sprawa przejścia naziemnego z Dworca Głównego do przystanków tramwajowych, i dalej do miasta, znalazła szczęśliwy finał.  – Oddajemy mieszkańcom i osobom odwiedzającym nasze miasto długo wyczekiwane przejście. Otoczenie dworca kolejowego to jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych. To przejście wyraźnie usprawni integrację transportu kolejowego z transportem publicznym – podsumował Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Budowa prostego, wydawałoby się przejścia z sygnalizacją kosztowała ponad milion złotych. Dlaczego? Projektanci podczas przebudowy ulicy nie uwzględnili potencjalnie nawet możliwości przejścia przez jezdnię inaczej niż podziemnym tunelem, i trzeba było wyrównać różne poziomy jezdni i torowiska tramwajowego. Jak nietrudno zauważyć, gdyby przejście budowano od początku do końca w jednym czasie, a nie etapami, koszt całości musiałby być niższy.

Brak naziemnego przejścia to był błąd poprzedniego zarządu miasta, o którym mówiliśmy głośno. Dzięki naszej determinacji w końcu udało się to naprawić – podsumował prezydent Jaśkowiak.

Na dodatek, północny chodnik Mostu Dworcowego został otwarty dla ruchu rowerowego, o co cykliści od dawna zabiegali.

Warto przypomnieć, że w międzyczasie, bo wiosną tego roku, zbudowane zostało naziemne przejście przez ulicę Matyi kilkaset metrów dalej. W ten sposób z Wildy i centrum można dojść do przystanków tramwajowych nie schodząc do niewygodnego przejścia podziemnego.

darp

Niby drobne, a ważne

Nie jest to zapewne szczyt tego, czego mieszkańcy Poznania oczekiwali po prezydenturze Jacka Jaśkowiaka. Tym niemniej, krok w dobrym kierunku. Może i nieduży, ale właśnie z kroków składa się każda droga. Im więcej zmian w tym kierunku, tym mniej przy ulicach Poznania krzyży i białych rowerów…

Darek Preiss

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *