Garstka praw kobiet w wietrze i deszczu

fot.Darek Preiss

Nie napawała optymizmem wczorajsza demonstracja w rocznicę niemal całkowitego zakazu przerywania ciąży w Polsce. Wydarzenie na poznańskim Placu Wolności należałoby raczej nazwać większą pikietą.

Zaledwie kilkadziesiąt osób zdecydowało się wczoraj przyjść na plac. Wydarzenie było zresztą zdominowane przez młodzieżówki partyjne. Spontanicznie wykonanych transparentów, znaku firmowego protestów sprzed roku, było jak na lekarstwo. Spoza Poznania widoczne były tylko dziewczyny z Puszczykowa. Wcześniej, na Półwiejskiej, pod Starym Marychem pikietowali aktywiści młodej lewicy.

fot.Darek Preiss

Zapewne pogoda miała tu znaczenie, ale czy tylko? W grudniu zeszłego roku bywało przecież równie niesympatycznie, ale cykliczne protesty ciągnęły się aż do świąt.

fot.Darek Preiss

Czyżby prawa kobiet stały się tematem mniej istotnym, niż rok temu? Nie sądzę. Nie wydaje mi się też, by represje władzy zniechęciły ludzi do wychodzenia na ulice, zwłaszcza, że w Poznaniu były one relatywnie łagodne.

To raczej efekt zmęczenia materiału i przytłoczenia codziennymi sprawami, kolejne „prezenty” od władzy coraz bardziej utrudniające życie zwykłym ludziom też nie są tu bez znaczenia. Podobne zjawisko można było zresztą dostrzec w innych miastach – w Warszawie organizatorzy doliczyli się około 1000 osób – to zaledwie cień tłumów sprzed roku.

fot.Darek Preiss

W Poznaniu można mówić raczej o powrocie do swoistej normalności – nie ma tu większej tradycji wychodzenia na ulice. To raczej Czarny Protest, demonstracje w obronie niezależności sądownictwa, czy zeszłoroczny Strajk Kobiet były ewenementem.

Mała skala wczorajszych, rocznicowych zgromadzeń może przez władzę zostać odczytana jako zielone światło – hulaj dusza, piekła nie ma. Ale czy na pewno?

Jestem przekonany, że wydarzenia sprzed roku głęboko zapadły w pamięć, zwłaszcza młodym ludziom. I prędzej czy później doprowadzą do zmiecenia oszalałych ideologów ze sceny politycznej. Ale to może potrwać, choć w zeszłym roku wydawało się, że zmiana jest blisko. No i pytanie, zwłaszcza w kontekście konfliktu PiS z Unią Europejską, czy będzie jeszcze co zbierać?

Darek Preiss

Zobacz galerię zdjęć:

fot. Darek Preiss

Czytaj też: Ani jednej więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.